• bartek · 12.09.2007 21:41:19 · usuń cały wątek!
  • Wydawnictwo Software, magazyny Hakin9, Linux+

    Znam problem tych wydawnictw ponieważ sam pisałem dla nich kilka artykułów, sprawa jest ogólnie znana w polskim internecie.

    Zaczyna się od tego, że mamy jakiś ciekawy pomysł na artykuł do jednego z pism wydawanych przez Software Wydawnictwo, czyli Hakin9, Software Developer Journal (wczesniej Software 2.0), Linux+ (jeszcze jeszcze pare innych).

    Od pomysłu do realizacji i początkowy materiał gotowy, wysyłamy na adres redakcyjny, reakcja redakcji jest niemal natychmiastowa, odpisują, że artykuł bardzo dobry (jednocześnie zaznaczając, że nie znają się za bardzo na tym co opisał autor :lol: ), że zostanie umieszczony w następnym numerze, czasami trzeba poprawić kilka błędów, wszystko wygląda cacy na pierwszy rzut oka.

    Jeśli jesteś autorem i piszesz pierwszy raz to nie muszę mówić, że jestes podniecony w cholerę faktem, iż znajdziesz się w wydrukowany w prawdziwym magazynie.

    Poprawiasz tekst, mija jakiś czas, magazyn wychodzi, często w wersjach wielojęzykowych wydawanych w innych krajach Europy i teraz najlepsze, po wydaniu pisma, redakcja wysyła ci umowę, na której widnieją warunki oraz proponowana kwota zapłaty za artykuł, który JUŻ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

    Nie trzeba geniusza, żeby zauważyć iż to wygląda na jakiś przekręt, bo autor nie ma szans wycofania się z tego szwindla, ponieważ artykuł JUŻ LEŻY W KIOSKACH, jedynym rozwiązaniem jest skorzystanie z porady prawnika w razie stwierdzenia, że zaproponowana kwota jest śmieszna i godzi w dumę autora.

    Pomijając pokrętne załatwianie spraw związanych z umową wychodzi inna rzecz, wypłata należności za artykuł, osoby, które pisały dla tego wydawnictwa z pewnością się teraz uśmiechaja, bo wiedzą o co chodzi. W umowie napisane jest, że wypłata zostanie zrealizowana do miesiąca po otrzymaniu przez wydawnictwo podpisanej kopii umowy.

    Wszystko wygląda oczywiście w porządku, miesiąc to nie jest aż tak długi okres, ale w rzeczywistości na wypłatę pieniędzy trzeba czekać znacznie, znacznie dłużej, nie pomagają maile wysyłane do redakcji co z wypłatą, ponieważ teraz redakcja milczy i na najlbliższego maila trzeba czekać minimum 2 tygodnie, tak było w moim przypadku (porównajcie to z czasem redakcji, która odpowiada natychmiastowo nowym autorom tekstów), musiałem się posiłkować wysyłaniem pism do wszystkich pracowników żeby dowiedzieć się co z moja wypłatą i jak się dowiedziałem, moja podpisana umowa szła dziwnym trafem strasznie długo do ich redakcji stad takie opóźnienia...

    Mój przypadek to jeszcze nic, ponieważ pisałem dla nich kilka lat temu, obecnie w ogóle nie mam zamiaru, bo po prostu szkoda nerwów, ale teraz wiem z opowiadań znajomych, że jest jeszcze gorzej, przykładowo autorom nie płacą już za publikację artykułu w wersji zagranicznej pisma, co u mnie miało miejsce oraz fakt śmiesznych sum, które są dodatkowo skracane za zamieszczenie w artykułach screenshotów, które obniżają wartość każdej strony o 50% :P

    Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Software Wydawnictwo jest bogatą firmą, gdzie reklamy na 1 stronie kosztują po 10.000 zł, a ich pisma tworzone są wyłącznie przez ludzi z zewnątrz, którym mówi się, że ich praca jest mniej warta niż praca sprzątaczy ulic (szacunek dla ludzi dbających o czystość naszych miast).

    Reasumując Software Wydawnictwo traktuje ludzi, dzięki którym żyje, jak zwyczajne bydło, z którym nie trzeba się liczyć bo i tak wszystko rozejdzie się po kościach, tym bardziej śmieszą niektóre artykuły o tym jak to dobrze powodzi się firmie i jakie to ma zyski, to tak już na koniec dla poprawy humoru:

    Artykuł - Zagraniczny sukces polskiego wydawnictwa

    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,3783581.html

    Komentarze do tego artykułu, można zobaczyć, że moja historia to nie jest odosobniony przypadek

    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=53711379&a=53711379

    Jeśli zostałeś w podobny sposób potraktowany lub znasz kogoś, kto został oszukany przez Software Wydawnictwo dopisz się anonimowo do tego tematu!
  • reklama
  • anonim · 12.09.2007 21:41:19 · usuń ten komentarz!
  • no cóż, oszustwo i wyzysk... mój brat przeżywa podobną sytuację - umowa podobno nadal nie doszła, a szanowna redakcja nie odpisuje i ignoruje maile, całkowity brak profesjonalizmu. Słabo się robi, że i tak sporo zarabiająca firma, musi się posuwać do tak niecnych czynów ^^ mam nadzieje, że komuś uda się wywalczyć, chociażby drogą sądową, sprawiedliwość i odpowiednie odszkodowanie, by wreszcie popamiętali..:P
  • anonim · 22.02.2008 08:57:07 · usuń ten komentarz!
  • 100% racji -- w połowie stycznia dostałem umowę o artykuł z grudnia. w której pisało, że zastrzegają sobie prawo do tłumaczenia go. Nic mi wcześniej o tym nie było wiadomo, a art został opublbiedny ikowany m.in w wersji czeskiej o czym nic nie wiedziałem (!). O dodatkowej forsie nawet nie ma co mówić, po prostu oszukali mnie. Ale co najgorsze, w drodze jest już art na marzec i co ja mam zrobic?:/
  • yoshi314 · 06.04.2008 20:19:22 · usuń ten komentarz!
  • kiedys napisalem dla nich artykul do specjalnego wydania linux+. dosylalem poprawki artykulu itp, szlo niezle.

    niestety upierali sie na formacie odf a nie pdf (pewnie zeby mogli w razie czego go przeedytowac), co powodowalo ze juz po wyslaniu pierwszej wersji bylem na przegranej pozycji, bo z plikiem pdf trudniej sobie poradzic :D

    odeslalem podpisana umowe, ktora dostalem ze sporym wyprzedzeniem przed wydaniem artykulu. ale pieniedzy sie nie doczekalem. maile pozostawaly bez odzewu. dalem sobie spokoj.

    jako nagrode pocieszenia mam darmowy egzemplarz gazety jaki mi przyslali oraz dodatkowy wpis do cv. ale juz wiecej na takie cos nie pojde.
  • ryba · 30.06.2008 08:47:53 · usuń ten komentarz!
  • Witam,

    A ja nie miałem nigdy z nimi problemu. Napisałem 3 artykuły i zawsze kasa była na czas a umowa przed wydrukiem :). Więc nie zawsze jest tak źle.
  • anonim · 19.10.2008 14:08:28 · usuń ten komentarz!
  • ja też tam pisałem, nigdy umowy nie ma przed wydrukiem, z kasą cienko i z 3 do 5 miesięcznym opóźnieniem, trzeba wcześniej się denerwować pisząc kilka maili i czekać tygodniami na odpowiedz
  • nsa · 21.10.2008 22:10:42 · usuń ten komentarz!
  • Potwierdzam w pełni wszystko co autor napisał. Zastanawiam się tylko skąd biorą tych wszystkich frajerów którzy dla nich coś robią. Gdyby nie oni to ci oszuści dawno by poszli z torbami.
  • reklama
  • anonim · 24.10.2008 10:17:10 · usuń ten komentarz!
  • Witam,
    ja miałam okazję pracować w Wydawnictwie Software. Niestety autor ma rację - i drugie niestety - pracowników szefostwo traktuje podobnie, jak autorów. Ciągle zmieniające się obowiązki, częste zmiany w przyznawaniu premii - wypłacana za kwartał, czyli jeżeli zmieniają się warunki przyznawania premii nie dostajesz wcześniej wypracowanej, zmiana stylu pracy - redakcyjnej na telemarketingową, limity pieniężne itp.
    Nie chcę usprawiedliwiać w tym momencie pracowników, ale często jest tak, że codziennie chodzą do księgowości dopytać się o wypłaty dla autorów, które są zaległe. Często jest też tak, że wypłata następuje dopiero po prośbie ze strony redaktora (po mailu od autora).
    Ze względu na takie warunki pracy, rotacja jest duża. Pracownik nie czuje się częścią firmy. W tej firmie nie inwestuje się w pracownika, traktuje się go jedynie jako trybik w machinie, która ma prowadzić do większych zysków. Wychodzą z założenia, że na miejsce każdego ktoś się znajdzie. Nie wiem, jak jest teraz, ale z tego co słyszałam nie najlepiej - zamknięto rynek czeski i włoski, kilka czasopism na innych rynkach.
    W Software Wydawnictwie nie ma kultury pracy, chyba nie wiedzą nawet co to jest :) Jako pracownik czujesz się nieszanowany i nieważny - ważne są tylko zamówienia na reklamy, które przynosisz.
    Pracownicy często odpowiadają za błędy kierownictwa, jak np.brak zysków z kolejnego "genialnego pomysłu" na pismo. Nie robi się żadnych badań rynku, sondowania czytelników itp. Jest pomysł i się go wdraża - jak nie wychodzi znaczy, że pracownik się obija. Żadnej refleksji - czy po odejściu 10 pracowników w ciągu 2 miesięcy, czy po zamknięciu 2 pism w ciągu miesiąca itp.
    Długo by jeszcze pisać o tym, co się dzieje wewnątrz wydawnictwa - nie żałuję, że tam pracowałam, ponieważ ludzie, którzy tam przychodzą pracować mają mnóstwo pasji i zacięcia. Chcą robić coś wartościowego. I dziękuję im za wspaniałą atmosferę!!! Żałuję tylko, że podpisywałam produkty SW swoim nazwiskiem, ponieważ Wy-autorzy myślicie, że my nie chcemy Wam płacić :)
    SW było prawdziwą szkołą życia - teraz może być już tylko lepiej :)
    Życzę wszystkim autorom, żeby otrzymali swoje wynagrodzenie:) A SW, żeby zaczęli szanować ludzi, z którymi pracują, ponieważ mają duży potencjał.
  • dracs · 21.11.2011 19:27:29 · usuń ten komentarz!
  • Witam,
    Aż smutne, acz prawdziwe. Sam pisalem dla nich ładnych parę lat. Wydaje się, że nieźle nawet płacili. Nie zdarzyło mi się wprawdzie, może mniej niż sporadycznie, co bym dostał umowę po wydrukowaniu artykułu. Ale na przykład nie zdarzyło mi się dostać pieniążków za zagraniczne przedruki. Jako młokos nawet się z tego cieszyłem. Fakt. W pewnym momencie zaczęły pojawiać się dość spore opóźnienia. Zacząłem w dużej mierze żyć z pisania i po prostu nie dało się tego dłużej tolerować.

    Byli tam ludzie, z którymi naprawdę świetnie się współpracowało i nadal utrzymuję kontakty. Ale nie raz miałem wrażenie, że jest im po prostu wstyd za własne szefostwo.

    Z roku na rok coraz gorzej. A teraz jeszcze ten numer z reklamą w elektronicznym wydaniu magazynu. Kiedyś się skusiłem. Pomyślałem, że po latach współpracy zrobię coś z sentymentu.

    O ile dobrze pamiętam, w statystykach nie doliczyłem się nawet 10 wejść z magazynu. Kiepska sprawa i dałem sobie spokój.

    Pozdrawiam
  • anonim · 15.12.2011 14:38:41 · usuń ten komentarz!
  • Ja znam wydawnictwo od innej strony. Jako redaktor jednego z serwisów o tematyce IT notorycznie bombardowali naszą redakcję prośbami o darmową reklamę i promocję ich konferencji i pomysłów. Są strasznie nachalni i bezczelni. Uważają, że wszystko im się należy, ale jak ich się o coś poprosiło to nagle komunikacja milkła. Ja nie pisze dla nich.
    Mój kolega znalazł duży błąd merytoryczny w ich materiałach oraz brak jakiegoś dodatku na płycie. Olali go strasznie i generalnie mieli w nosie, że zapłacił za gazetę i nie otrzymałam tego co było napisane na okładce.
  • ERP-VIEW.PL · 04.03.2012 22:04:39 · usuń ten komentarz!
  • Witam, wszystkich niezadowolonych autorów. Kilka razy proponowano mi współpracę z tym wydawnictwem na zasadzie wzajemnej promocji. Szerze gdbym wiedział, ze tak się sprawy mają nie promowałbym ich materiałów. Przez przypadek trafiłem na ten wątek tutaj. Wszystkich autorów zapraszam zaś do serwisu www.erp-view.pl
  • Weronika · 05.07.2012 12:51:08 · usuń ten komentarz!
  • Ta firma to kompletna pomyłka! W Internecie jest pełno ich ogłoszeń w sprawie pracy, ale nie dajcie się nabrać na ich propozycje, są bez pokrycia!
  • Dopisz swoją odpowiedź na forum. Możesz pisać anonimowo, nie musisz podawać swoich prawdziwych danych.
  • Imię lub pseudonim:
  • Nie wypełniaj jeśli chcesz wysłać odpowiedź anonimowo.
  • Twój e-mail:
  • Nie musisz go podawać, nie będzie publikowany.
  • Treść odpowiedzi: (dozwolone tagi to <b>pogrubienie</b> <i>pochylenie</i> <u>podkreślenie</u>)
  • Przed dodaniem odpowiedzi, sprawdź czy nie ma w niej błędu.
Copyright © 2007 - 2011 Praca do kitu |Kontakt|Bannery|RSS