• tysia · 14.11.2011 16:11:09 · usuń ten komentarz!
  • Ja byłam ofiarą mobbingu, zwolniłam sie miesiąc temu, bo juz zaczelo chodzic o sex i jak sie nie zgodzilam to zaraz z poziomu asystenta prezesa "wyrzucił" mnie na sprzedawce, a pozniej jeszcze dręczył wydluzając godziny pracy,bo sie niby uczyłam na stanowisku sprzedawcy, śmieszne bo ja od tego stanowsika zaczynałam , a zreszta czego sie mozna uczyć nato stanowisko.Nie wiem teraz szukam pracy i mnie dreczy ta sprawa, ale boje sie iść do sądu, boje sie rozglosu, :(. Szef ma rodzine , dzieci w moim wieku juz , a szukal przygod i teraz co, ja nie mam pracy , on jest bezkarny.:(
  • Iris · 21.02.2012 22:17:51 · usuń ten komentarz!
  • Ja też byłam ofiarą mobbingu, ale głównie koleżeńskiego. W pewnym momencie klimaty między tą Panią a mną były tak ciężkie, że dochodziło z Jej strony do takich działań jak: szpiegowanie mnie, zaglądanie mi we wszystko, włącznie z prywatną komórką, komputerem, karkami jakimiś, nie jestem pewna czy nie grzebała mi w torbie. Na porządku dziennym było nieodzywanie się, zamykanie okna i nie pozwalanie na otwieranie go, ciągłe drobne złośliwości, nastawianie szefostwa i innych osób z zespołu przeciwko mnie. Agresja z werbalnej przechodziła już w fizyczną. Podobno nieustanne donosiła na mnie. Wiele mnie to psychicznie kosztowało.
    Nie wiedząc co robić, a byłam już strzępem nerwów, w końcu zwróciłam się o pomoc do najgłówniejszego szefa całego koncernu. Miałam już jednak wypisany adres i telefon Państwowej Inspekcji Pracy, zadzwoniłam nawet wstępnie i umówiłam się na termin. Na wypadek, gdyby i On mi nie pomógł. Nie chciałam pozwolić, ażeby przez jedną agresywną kobietę stracić wieloletnią pracę i zostać na bruku.
    Długo to jeszcze się ciągnęło ale po kilkumiesięcznym czekaniu i nieustannym mobbingu - doczekałam się przeniesienia do innej sekcji.
    Teraz generalnie jest OK, dochodzę do siebie, choć to jest proces długotrwały, minęło już parę lat, a ja jeszcze nie czuję się sobą. Nie wiem ile czasu mi potrzeba, żeby dojśc do siebie. Cały czas wierzę, że dojdę.
    Póki co, jak mogę, unikam sytuacji stresujących czy poniżających i próbuję chronić swoją psychikę, żeby dojśc do siebie w jak najkrótszym możliwym czasie. Oczywiście, na ile życie pozwala, bo nie zawsze jest taki komfort.
    Jedno mnie tylko martwi - wprawdzie mój obecny szef jest, mam wrażenie, Człowiekiem przez duże "C". Jednak rzadko Go widuję i nie mam praktycznie z Nim kontaktu. Całą władzę przekazał za to, nie wiedzieć, dlaczego, innemu człowiekowi, naszemu nieformalnemu szefowi. A ten, niestety, nie zachowuje się po ludzku. Nie szanuje ludzi, poniża, wyciska jak cytrynę, traktuje jak głupków. Mnie też, podobnie jak innych, zaczyna coraz bardziej poniżać.
    Po tym, co przeszłam w tamtym dziale, nie ma we mnie zgody na to nowe rozpoczynające się poniżanie. I wiem już, bo tego doświadczyłam, że jeśli będę zbyt cicha i lękliwa, zbyt zgodna na wszystko, to do niczego dobrego mnie nie doprowadzi - wręcz odwrotnie - jakby dam zgodę na poniżanie mojej osoby. A we mnie takiej zgody nie ma! Nie wiem, jak mam działać. Chcę przemóc w sobie lęk i działać. To bardzo trudne po tym co już przeszłam. Jednak wierzę, że znajdę w sobie siłę do walki o siebie.
    Nie dajmy sobą pomiatać. My sami doskonale czujemy, kiedy ktoś przekracza nasze granice. Zbyt cisi i zbyt grzeczni czy lękliwi w pracy - mają w życiu przechlapane. Nie chcesz mieć przechlapane - to się obroń, działaj. Co wierzę że i ja wkrótce zrobię. I każdemu poniżanemu życzę.
  • Dopisz swoją odpowiedź na forum. Możesz pisać anonimowo, nie musisz podawać swoich prawdziwych danych.
  • Imię lub pseudonim:
  • Nie wypełniaj jeśli chcesz wysłać odpowiedź anonimowo.
  • Twój e-mail:
  • Nie musisz go podawać, nie będzie publikowany.
  • Treść odpowiedzi: (dozwolone tagi to <b>pogrubienie</b> <i>pochylenie</i> <u>podkreślenie</u>)
  • Przed dodaniem odpowiedzi, sprawdź czy nie ma w niej błędu.
Copyright © 2007 - 2011 Praca do kitu |Kontakt|Bannery|RSS