• anonim · 11.06.2019 10:41:56 · usuń ten komentarz!
  • Krzysztof Piątek zrezygnował ze swojej "cieszynki"
    wczoraj 23:18
    FACEBOOK | 179
    TWITTER
    E-MAIL
    KOPIUJ LINK
    Reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie wygrała spotkanie eliminacji mistrzostw Europy 2020 z Izraelem 4:0. W meczu jedną z bramek strzelił zawodnik AC Milan, Krzysztof Piątek, który wyjątkowo zrezygnował ze swojej "cieszynki".
    Krzysztof Piątek Foto: Getty Images
    Krzysztof Piątek
    ‹ wróć

    Krzysztof Piątek zazwyczaj po strzelonym golu wykonuje gest, podczas którego udaje, że strzela z pistoletu. W meczu z Izraelem Polak zrezygnował z okazania radości w sposób, z którego słynie już na całym świecie. Zawodnik zapewne uznał, że podczas gry z takim rywalem wykonanie tego gestu mogłoby być niestosowne.

    Brak "cieszynki" Krzysztofa Piątka skomentował też w sieci dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski. Zaznaczył on, że znanej radości po golu Polaka po prostu nie było, a jej brak nie był wynikiem cenzury TVP.

    Po czterech kolejkach w grupie G Biało-Czerwoni mają komplet 12 punktów i bilans bramek 8-0. Awans na Euro 2020, choć nie minął jeszcze półmetek eliminacji, jest w zasięgu ręki. Drugi Izrael traci już pięć punktów, a trzecia Austria - sześć.
  • ANTYSPAM · 13.06.2019 20:30:22 · usuń ten komentarz!
  • Ty szmato co wklejasz te wszystkie te teksty widać, że od małego obciągałeś lachociągu hahaha to nic już Ci nie da co ty myślisz jak ktoś będzie chciał przeczytać to co ludzie piszą to przeczyta bo widać, że komuś lub czemuś na tym zależy by ukryć prawdę co się dzieje w firmie Press Glass a admina prosiłbym o blokowanie takiej osoby #admin
  • anonim · 15.06.2019 12:49:27 · usuń ten komentarz!
  • Krzysztof Piątek zrezygnował ze swojej "cieszynki"
    wczoraj 23:18
    FACEBOOK | 179
    TWITTER
    E-MAIL
    KOPIUJ LINK
    Reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie wygrała spotkanie eliminacji mistrzostw Europy 2020 z Izraelem 4:0. W meczu jedną z bramek strzelił zawodnik AC Milan, Krzysztof Piątek, który wyjątkowo zrezygnował ze swojej "cieszynki".
    Krzysztof Piątek Foto: Getty Images
    Krzysztof Piątek
    ‹ wróć

    Krzysztof Piątek zazwyczaj po strzelonym golu wykonuje gest, podczas którego udaje, że strzela z pistoletu. W meczu z Izraelem Polak zrezygnował z okazania radości w sposób, z którego słynie już na całym świecie. Zawodnik zapewne uznał, że podczas gry z takim rywalem wykonanie tego gestu mogłoby być niestosowne.

    Brak "cieszynki" Krzysztofa Piątka skomentował też w sieci dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski. Zaznaczył on, że znanej radości po golu Polaka po prostu nie było, a jej brak nie był wynikiem cenzury TVP.

    Po czterech kolejkach w grupie G Biało-Czerwoni mają komplet 12 punktów i bilans bramek 8-0. Awans na Euro 2020, choć nie minął jeszcze półmetek eliminacji, jest w zasięgu ręki. Drugi Izrael traci już pięć punktów, a trzecia Austria - sześć.
  • anonim · 15.06.2019 12:50:11 · usuń ten komentarz!
  • Była już późna noc, a całe niebo pełne było migocących gwiazd. Jeżyk Cyprian właśnie miał ułożyć się do snu w swojej norce leżącej u podnóża leśnej górki. W pewnym momencie zobaczył jednak coś co sprawiło, że znieruchomiał. Z górki zsuwał się wielki kamień. Zsuwał lub turlał, cały czas w dół i w dół. Najpierw Cyprian zaczął liczyć ile czasu on się tak toczy. Jeden… Dwa… Trzy… Wtedy zdziwiony zauważył, że teraz kamień turla się wolniej i wolniej. Z jednej strony chciało mu się już spać, ale z drugiej był bardzo ciekaw kto ten kamień w dół spuścił.

    Mógł to być borsuk Emil, ale on o tej porze już na pewno w swoim łóżeczku. Emil zawsze wcześnie szedł spać. Ziewał szeroko i mówił, że już jego pora. Cyprian domyślał się dlaczego. Jak kiedyś był u Emila w norce zobaczył jego sypialnie. Był to najfajniejszy pokój do spania jaki Cyprian kiedykolwiek widział. Najbardziej podobało się Cyprianowi łóżeczko. Nie było ono nawet specjalnie duże – wielkością pasowało akurat na Emila, więc dla jeżyka byłoby nawet trochę zbyt duże. Jeże są mniejsze od borsuków. Nie chodziło o wielkość. Chodziło raczej o ciepło kołderki – najcieplejszej kołderki jaką Cyprian spotkał i pod którą zdarzyło mu się wyciągnąć. Chodziło też o miękką poduszeczkę, która była w falujące wzory, która jak się na niej położyło wydawała się szeptać cichutko do zasypiającego Emila. Cyprian też lubił takie szepty podczas zasypiania. Czasami nawet sam sobie szeptał żeby mu się milej zasypiało.

    W czasie kiedy Cyprian się tak zastanawiał kamień toczył się dalej. Cały czas w dół i w dół. Cztery… Pięć… Sześć… Mimo, że się turlał wolniej i wolniej Cyprian widział go wciąż całkiem nieźle. Obserwował go chwilę po czym dalej wrócił do swojego śpiącego zastanawiania się nad tym, kto kamień wprawił w ruch.

    Mógł też to być lisek Kryspian. On – jak nie było jeszcze późno w nocy to potrafił wpaść na takie pomysły. Kryspian miał też najbardziej miękkie futerko, wśród zwierzątek, które Cyprian znał. Cyprian nigdy mu tego nie mówił, ale zazdrościł Kryspianowi puszystego ogona. Takiego ogona, którym można się świetnie otulić gdy jest chłodno. Tak, żeby było ciepło nawet wtedy gdy się chce zasnąć pod gołym niebem.

    A kamień toczył się cały czas w dół. Wolniej i wolniej. Siedem… Osiem… Cyprian zaczął mu się dokładniej przyglądać gdy on się tak staczał w dół i w dół. Żeby go lepiej zobaczyć musiałby się podnieść, ale znalazł sobie tak miłe miejsce do leżenia. Było mu tak ciepło i wygodnie, że nie ruszył się już z miejsca.

    Cyprian zamknął już oczy i słuchał tylko z odległości jak kamień stacza się w dół i w dół. Turlanie kamienia słychać było cały czas jeszcze dość wyraźnie. Cyprian wsłuchiwał się w nie bardzo uważnie. Oddychał spokojnie i po cichutku… Wdech… Wydech… Wdech… Wydech… Dzięki temu turlający się kamień cały czas było słychać.

    I wtedy uświadomił sobie, że taki turlający się kamień w nocy, który tak dobrze widać i słychać to nie może być zwyczajny kamień. Nawet wtedy gdy już się całkiem zasypia. To na pewno musi być magiczny kamień. Taki kamień, który warto będzie obejrzeć sobie dokładnie. Ale to dopiero będzie jutro rano.

    Oddychając spokojnie z zamkniętymi oczami Cyprian policzył jeszcze troszeczkę. Dziewięć… Dziesięć… I wreszcie zasnął…
  • reklama
  • anonim · 15.06.2019 12:52:13 · usuń ten komentarz!
  • Ta bajka została nagrana. Nagranie możesz ściągnąć tutaj.

    Jeżyk Cyprian był bardzo zadowolony z tego dnia. Udało mu się znaleźć świetne miejsce do spania na lato. W trakcie zimy miał swoją norkę pod dębem. Tam każdej nocy wtulał się w ciepłe i miękkie łóżeczko z listków i gałązek. Na lato wolał jednak znaleźć coś nie tak ciepłego, ale za to bliżej stawu i z lepszym widokiem na cały las.

    I właśnie dzisiaj taką norkę znalazł… Szedł właśnie rozmawiając z borsukiem Emilem gdy ją zobaczył. Była idealna. Osłonięta przed wiatrem, ale jednocześnie położona na lekkim wzniesieniu. Dzięki temu cała okolica była dobrze widoczna. W słońcu południa leżące przy niej igły z pobliskiej sosny i liście pozostałe jeszcze po zimie wyglądały przepięknie. Kolory – żółty, złoty i jasnobrązowy otaczały ją ze wszystkich stron tworząc kształt pięknego zamku.

    Teraz po pełnym słońca dniu Cyprian wrócił w to miejsce. Wiatr w tym momencie ucichł i wszystko – listki, gałązki, igły były całkiem bez ruchu. Wyglądały jak gdyby na coś spokojnie czekały. Słońce było nisko nad horyzontem i złociło okolice norki. Gdy jeżyk wysunął ryjek w jego stronę czuł tak miłe ciepło, że na chwilę przymknął oczka i znieruchomiał. To ciepło przypomniało mu lato zeszłego roku. Tak samo się czuł gdy z przyjaciółmi wygrzewał się na brzegu stawu. Uśmiechnął się do siebie szeroko na samo wspomnienie.

    Tak! To było świetne miejsce by do niego co noc latem wracać by tutaj właśnie ułożyć się wygodnie i zasnąć. Trzeba je jeszcze tylko trochę przygotować. Jeżyk zabrał się za odgarnianie liści i suchych patyków, które jeszcze z zeszłej jesieni zalegały okolicę. Ułożył je w stosik z jednej strony – tam gdzie zwykle mógł wiać wiatr. Zostawił sobie widok na staw i część lasu, gdzie rosły jego ulubione brzozy. Lubił ich białą korę i listki, które w słońcu na wietrze mieniły się i cicho, spokojnie szeleściły. Jego przyjaciel – kruk Bazyli narzekał na nie, że się wszędzie rozsiewają i że jest ich za dużo. Cyprian i tak je lubił.

    Po całym dniu zaczynał czuć się już śpiący. Rozejrzał się zadowolony po okolicy. Przygotowania były już prawie zakończone i był to dobry czas na odpoczynek. Słońce zaszło już całkiem i na niebie widać było już wyraźny księżyc. Las stał nieruchomo, a wiatr wiał słabiutko.

    Jeżyk położył się i wsłuchał się w dźwięki wieczornego lasu. Bardzo lubił jego muzykę wieczorem i w nocy. Słuchało się jej najlepiej z przymkniętymi oczami. Gdy Cyprian chciał coś usłyszeć z oddali – szczególnie coś bardzo cichego – zawsze przymykał powieki. Wtedy wszystko było bardziej wyraziste i wydawało się bliższe. Tak było też teraz.

    Najpierw usłyszał rechot żab. Pobliski staw był ich pełen. A one uwielbiają koncertować.
    rech-rech-rech rech-rech-rech
    Ten monotonny głos działał bardzo usypiająco. Ciekawe co żaby sobie w ten sposób opowiadają. Jeżyk nie rozumiał języka żab, ale był pewien, że kruk Bazyli, jeżeli by go spytać, to na pewno by wiedział. Bazyli był bardzo mądry i Cyprian wiele razy przekonał się, że zna się na wszystkich sprawach lasu.

    Leżąc z zamkniętymi oczami jeżyk wsłuchał się w głosy z drugiej strony jego norki. Usłyszał pohukiwanie sowy
    hu-huuuu hu-huuuuu
    Sowa to był ptak nocy. Za dnia widywał ją bardzo rzadko. Dopiero późnym wieczorem zaczynała latać po lesie. Słyszał czasami szum jej skrzydeł i pohukiwanie. Cyprian nie otwierając oczu śledził teraz jej lot. Przeleciała na drzewo bliżej stawu i tam usiadła. Miała niesamowite oczy, które nawet teraz w nocy pozwalały jej widzieć wszystko dookoła.

    Niedaleko jeżyka obudził się jakiś owad i brzęcząc basowo poleciał poszukać sobie innego miejsca na nocny odpoczynek. Chciał pewnie znaleźć jakiś wygodny liść, na którym mógłby sobie przysiąść i usnąć.

    Żaby umilkły i lepiej słychać było teraz inne dźwięki od strony stawu. Poruszane lekkim wietrzykiem pałki trzcin bujały się szeleszcząc lekko. Co jakiś czas słychać było głośniejszy plusk gdy jakaś nie do końca uśpiona jeszcze ryba podskoczyła w wodzie. Potem zapadała cisza i tylko szum lekkich fal na wodzie świadczył, że tam właśnie jest leśny staw.

    Jeżyk był już bardzo śpiący i leżąc wygodnie nie otwierał już wcale oczek. Starał się oddychać cicho by usłyszeć też tą najbardziej cichą muzykę lasu. Słyszał wyraźnie szum skrzydełek świetlików. Te małe owady były niesamowite – potrafiły w nocy świecić. Bardzo delikatnie i słabiutko, ale jednak świecić. Takie małe punkciki – malutkie jak gwiazdy na niebie i podobnie jak one migotliwe. Były to jedyne zwierzątka jakie znał Cyprian, które świeciły.

    Podmuch silniejszego wiatru poruszył gałęzią pobliskiego drzewa. Zaskrzypiało cicho, ale wyraźnie. Ten dźwięk już nie trafił do Cypriana, który ułożony w kłębek całkiem już zasypiał.

    Leżał w lekkiej poświacie księżycowej i oddychał spokojnie i miarowo. Usypiajac nie słyszał dalszego ciągu nocnej muzyki. A w nocy słychać bardzo wiele. Przy takiej muzyce świetnie się śni. Jest cicha, spokojna, kołysząca, ale też potrafi być ciekawa i inspirująca.

    Jak następnym razem będziesz w lesie wieczorem. Przytul twarz do kory starego leśnego drzewa, przymknij oczy i oddychając spokojnie wsłuchaj się w muzykę lasu wieczorem. A teraz już sobie spokojnie zaśnij.
  • anonim · 15.06.2019 12:52:21 · usuń ten komentarz!
  • ego popołudnia jeżyk Cyprian nie mógł usiedzieć na miejscu. Kręcił się po swojej ulubionej polance nie mogąc doczekać się wieczora. Jeszcze raz spojrzał w stronę słońca i zadowolony zauważył, że nie jest już tak wysoko na niebie. A to oznaczało, że niedługo przyjdzie czas na planowaną od dawna wyprawę do ZOO.

    Słyszał o tym miejscu bardzo wiele – szczególnie od ptaków, którym zdarzało się tam zaglądać. Opowiadały niestworzone rzeczy o zwierzętach, które można tam spotkać. Ostrzegały też, że przez cały dzień to miejsce jest pełne ludzi. Dlatego jeżyk chciał tam się dostać dopiero wieczorem. Umówił się ze swoim przyjacielem – starym, mądrym krukiem Bazylim, że ten go tam zaniesie. Cyprian poczuł, że wiatr ucichł i w lesie nastała wieczorna cisza i spokój. Pora była odpowiednia, by pójść na miejsce, w którym umówił się z przyjacielem. Bazyli czekał tam już na niego i po ciepłym przywitaniu zaraz razem ruszyli.

    Jeżyk jeszcze nigdy nie latał i troszkę się tego obawiał. Do Bazylego miał jednak pełne zaufanie. Gdy startowali chwycił się za jego łapki i wtulił w piórka na ciepłym brzuszku. Podczas lotu zamknął oczka, więc czuł tylko jak wietrzyk owiewa go ze wszystkich stron. Kołysanie i bujanie działało na niego tak uspokajająco, że podróż upłynęła mu bardzo szybko.

    Gdy już wylądowali Cyprian cicho zsunął się na ziemię. Słońce już praktycznie całkiem zaszło i w półmroku rozejrzał się po okolicy. Stał niedaleko sporej polanki otoczonej głębokim wąwozem pełnym wody. Wieczorne powietrze było rześkie i pachnące spokojem.

    Na środku polanki leżała sobie grupa dużych zwierząt, wyglądających jak wielkie koty. Cyprian widział kiedyś koty na brzegu lasu. Pokazał mu je borsuk Emil i wyjaśnił, że znane są z tego, że świetnie polują na myszy. Jeżykowi podobało się wtedy szczególnie ich futerko – ciepłe i puszyste. Te tutaj też miały je w kolorze żółtawo-rudym. Na pewno były ciepłe, ale chyba nie tak puszyste jak kocie. Do tego były zdecydowanie za duże na łapanie myszy. Jeden ze zwierzaków miał wielką grzywę i potrząsał nią leniwie. Wszystkie leżały blisko siebie razem przytulone. Oczy miały przymknięte i oddychały spokojnie i miarowo – chyba już spały.

    Jeżyk rozejrzał się dookoła i podszedł do stojącego nieopodal murku. Za nim był dół i coś co wyglądało na staw lub rzekę. Na jej brzegu w półmroku leżała kłoda drzewa. Była w połowie zanurzona w wodzie, a w połowie wystawała na piasek. Miała popękaną korę w zielono-brązowym kolorze. Cyprian przyjrzał się jej uważnie i zobaczył, że z kłody wystają cztery gałęzie w kształcie przypominającym łapy. Jeszcze bardziej zdziwił się gdy blisko jej końca zobaczył wystające, przykryte powiekami oczy i długi, szeroki pysk z całym rzędem wielkich zębów. To jednak nie mogła być kłoda… Ale cokolwiek to było – leżało bardzo spokojnie, z zamkniętymi oczami i prawie niezauważalnie oddychało.

    Następna polana była duża i dość pusta. Stało na niej tylko kilka drzew, które wyglądały tak jakby ktoś poobgryzał je z kory. Jeżyk rozglądał się i rozglądał i nikogo na niej nie mógł dojrzeć. Zobaczył tylko cztery cienkie drzewka, które wystawały z ziemi blisko niego. Bardzo dziwne drzewka, które miały jasny kremowy kolor z brązowymi łatami. Im wyżej jeżyk spoglądał, tym więcej tych łat było. Jeszcze wyżej te drzewka, które na pewno jednak nie mogły być drzewkami, łączyły się w brązowo-rudo-kremowy kształt. Wystawał z niego długa i gruba gałąź zakończona na szczycie małą głową, która była tak wysoko, że Cyprian musiał całkiem się wyprostować by ją zobaczyć.

    To wszystko było coraz bardziej niezwykłe i ciekawe. Coś, co miało sierść i głowę z uszami, oczami i nosem nie mogło być jednak drzewem. To musiało być jakieś zwierzę… Ale najdziwniejsze ze zwierząt jakie jeżyk widział w swym życiu. A jeżyk bardzo wiele zwierząt już widział i znał. Było też na pewno najwyższe… Tak wysokie, że gdyby odwiedziło jeżyka w lesie, to jego głowa wystawałaby ponad szczytami drzew.

    Po odejściu od tej polany Cyprian podszedł do sporego pomieszczenia otoczonego metalowymi prętami. Znajdowały się w nim całe stado ruchliwych i wesołych stworzeń. Miały śmieszne mordki, chwytne i długie ręce i nogi. Siedziały sobie w grupie i najwyraźniej przygotowywały się do spania. Niektóre – mniejsze i młodsze kołysały się na gałęziach i zaczepiały nawzajem. Jedno z nich podeszło bliżej i zamachało do Cypriana. Jeżyk ucieszył się i odmachał. Większość jednak myła się już do snu, a jedna rodzina spała już przytulona do siebie.

    Było już coraz później, Cyprianowi i mieszkańcom ZOO chciało już się bardzo spać. Głosy ptaków i innych zwierząt cichły. Słychać było głównie miarowe cykanie świerszczy. Niebo było czarne i zasypane błyszczącymi kropeczkami gwiazd. Jeżyk przeciągnął się i postanowił przed snem zobaczyć już tylko jedno nowe stworzenie.

    Podszedł do kolejnej klatki i zajrzał do środka. Była niewielka i wypełniona drzewami i krzewami. Pośrodku – na jednej z gałęzi zwisało zaczepione czterema łapami bardzo dziwne zwierze. Gałąź objęło pazurami tak, że w ogóle nie musiało się trzymać. Całe jego kudłate ciało zwisało w dół. Głowa opadła i widać było na niej pośród jaśniejszej obwódki – ciemny duży nos. Oczy miało zamknięte i spokojnie spało. Oddychało miarowo wisząc tak głową w dół.

    Cyprianowi się to bardzo spodobało. Uśmiechnął się do przyjaźnie do tego bardzo spokojnie wyglądającego zwierzaka. Rozglądając się zobaczył u dołu klatki spory stosik pachnącego i mięciutkiego sianka. Przecisnął się więc przez kraty i podszedł do niego. To było świetne miejsce do spania też dla niego. Zagrzebał się wygodnie w ciepłym i szeleszczącym sianku. Leżał sobie tak zwinięty w kłębek i wspominał cały dzień.

    Oczy zamykały mu się same, gdy próbował policzyć ile nowych stworzeń widział dzisiaj. Jedno… Dwa… Trzy… To były te wielkie koty. Cztery… Zwierzę wyglądające jak kłoda drewna… Pięć… To wyższe niż drzewa. Sześć… Siedem… Osiem… Dziewięć… Wesołe śpioszki na gałęziach. Dziesięć… Ten tutaj, śpiący z głową w dół.

    Cyprian ziewnął z zamkniętymi oczami. Oddychał bardzo powoli i spokojnie i czuł jak sen już do niego nadchodzi. Wiedział, że w Zoo jest jeszcze dużo ciekawych miejsc i zwierząt, które już jutro na pewno zobaczy.

    O Ilustratorce
    Pani Anna Czajkowska z wykształcenia, zawodu i pasji jest psychologiem. Wiele lat temu ukończyła Psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W wolnych chwilach czyta, czyta i jeszcze raz czyta, czasem coś napisze oraz tworzy obrazy, grafiki, ilustracje i humorystyczne komiksy paskowe o blaskach i cieniach Rodzicielstwa. Jej ilustracje znajdziecie na stronie
  • anonim · 15.06.2019 12:53:00 · usuń ten komentarz!
  • 14

    Dzisiaj Cyprian spotkał w lesie chłopca na spacerze z Mamą. Szukali w lesie konwalii – pięknych białych kwiatuszków, które wyglądają jak małe dzwoneczki. Jak się cichutko przy nich usiądzie i spokojnie przyłoży do nich ucho to można usłyszeć delikatne dzwonienie. A gdy przyjdzie się raniutko, to dodatkowo jeszcze kropelki rosy błyszczą na łodyżkach i dodają blasku bielutkim kwiatuszkom. Jakby tego było mało to jeszcze pięknie pachną. Konwalie to ulubione kwiatki jeżyka wczesną wiosną. Kwitną bardzo krótko, ale warto ich wtedy poszukać.

    konwalie

    Ponieważ Ci ludzie nie znali dobrze lasu, w którym mieszkał Cyprian, nie wiedzieli dokąd pójść. Chodzili głównie na jego skraju i nie mogli kwiatków znaleźć. A przecież jeżyk znał świetne miejsce gdzie właśnie teraz rosło całe mnóstwo pięknych konwalii. Jak się przeszło przez brzozowy gaik i skręciło w lewo za starym dębem dochodziło się do dolinki, która cała była ukwiecona na biało.

    Cyprian obserwował ich z ukrycia i widział, że w końcu znaleźli tylko kilka zeszłorocznych szyszek i po jakimś czasie zawrócili do domu. Zanim poszli słyszał wyraźnie, że następnego dnia postanowili wrócić i jeszcze raz poszukać.

    Gdy tylko o tym jeżyk usłyszał postanowił im pomóc. Bardzo chciał, żeby mogli te piękne kwiatki zobaczyć. Postanowił zostawić specjalne tajne znaki, które pokażą jak do konwalii dojść. No i właśnie w ten sposób spędził dużą część dnia. Wybierał bardzo ładne szyszki, do których chłopczyk na pewno przybiegnie i układał je w widocznych miejscach. Dodatkowo zebrał trochę białych płatków i rozsypał tak, żeby prowadziły ich prosto do doliny.

    Przy tym wszystkim chciał sam pozostać w ukryciu. Miał taką zasadę, że się nigdy ludziom nie pokazywał. Był jednak ciekaw, czy jego plan się powiedzie. Czy jutro chodząc po lesie zobaczą piękne szyszki i białe płatki, które na nich czekają? Czy znajdą konwalie? I czy domyślą się, że ktoś im w tym pomagał.

    Teraz, wieczorem był z siebie bardzo zadowolony, ale też bardzo zmęczony i śpiący. Wrócił już w okolice swojej norki i przygotowywał się do spania. Jako że noc zapowiadała się ciepła i jasna, chciał przespać się pod gołym niebem. Położył się na posłaniu z igliwia i rozejrzał dookoła. Cały las wieczorem stał w ciszy i spokoju. Zachodzące słońce już się prawie schowało, ale jeszcze grzało pyszczek jeżyka.

    Leżał sobie nieruchomo i spokojnie czując zapach lasu. Oddychał głęboko i czuł aromat żywicy sosen i igliwia. Przymknął oczy i wsłuchiwał się w dźwięki nadchodzącej nocy. Szum i szelest liści odprężał go i rozluźniał. Do snu ptaki układały się już w swoich gniazdach, a zwierzęta w swoich norkach.

    Jeżyk przełożył się na drugi bok i spojrzał na księżyc. Jego tarcza była duża i błyszcząca. Na czystym wieczornym niebie wydawała się być tak bardzo blisko. Cyprian wpatrywał się w kształty, które na niej widział. Ciemne plamy wyglądały jak jeziora lub wyspy. Niektóre miały kształt zwierząt, które jeżyk znał – wilków i niedźwiedzi. Inne były trochę jak smoki, o których słyszał w opowieściach kruka Bazylego.

    Cyprian lubił patrzeć na księżyc i zawsze w marzeniach chciał tam się znaleźć. Prosił nawet kiedyś o pomoc Bazylego, czy nie mógłby go tam zanieść, ale ten śmiał się tylko. Mówił, że to stanowczo zbyt daleko i że jeszcze żadnemu krukowi nie udało się tam dolecieć. Gdyby jednak tak bardzo mocno machać skrzydłami? Może wtedy?

    Jeże nie mają skrzydeł i nie potrafią latać, ale też są dość lekkimi zwierzątkami. Przecież dmuchawce też nie mają skrzydeł, a potrafią polecieć bardzo daleko. Tak rozmyślając leżał sobie bez ruchu w cieple i odprężeniu. Oddychał głęboko i spokojnie. Jego brzuszek unosił się i opadał. Z zamkniętymi oczami i bardzo bliski snu.

    Niedaleko Cypriana rosła kępa mleczy, na których było całe mnóstwo dmuchawców. I te dmuchawce zaczęły w pewnym momencie się powiększać i przylatywać do jeżyka. Kilka z nich przyczepiło się do jego igieł i zaczęło go pociągać w górę. Najpierw powoli, ale po chwili już całkiem wyraźnie poczuł, że zaczyna się unosić. Był tak zaspany, że nawet się tym specjalnie nie zdziwił. Ruch był kołyszący i spokojny i nie przeszkadzał mu być dalej rozluźniony i wygodnie rozciągniętym.

    Cyprian widział wokół siebie przesuwające się gałęzie krzaków, a później też drzew. W dole zobaczył oddalające się wejście do norki, w której co noc sypiał. Na wyższych piętrach drzew widział gniazda, w których spały już smacznie ptaki, a on poruszał się wyżej i wyżej. Ruch był tak wolny, że nie czuł nawet powiewu wiatru. Po chwili miał już wokół siebie same wierzchołki drzew. Widział nawet jedną wiewiórkę, która przez chwilę przyglądała mu się z lekkim zdziwieniem, a później ułożyła się znowu do snu.

    Jeżyk unosił się coraz wyżej. Teraz pod sobą widział swój las, w którym drzewa robiły się coraz mniejsze i mniejsze. Niedługo później zaczęły mijać go pojedyncze chmurki. Przymknął oczka i drzemał przez jakiś czas nie zastanawiając się nawet nad swoim lotem. Czuł się lekko i beztrosko. Gdy wdychał powietrze czuł, że jest rześkie i czyste, jak po porannym deszczu.

    Nie otwierając oczu Cyprian poczuł, że teraz porusza się coraz wolniej. Tak jakby do czegoś się zbliżał. Uchylił lekko powieki i zobaczył, że jest teraz z kolei bardzo blisko księżyca. Jego tarcza była ogromna i emanowała ciepłym blaskiem. Te plamy, które wydawały się kształtami zwierząt to były ogromne wyspy wśród oceanu szarego piasku, który przykrywał całą powierzchnię.

    Po delikatnym wylądowaniu pierwsze co jeżyk poczuł to wielka lekkość. Gdyby chciał mógłby wyskoczyć bez wysiłku na wielką wysokość. Przeskoczyłby najwyższe drzewa? Gdyby oczywiście były tutaj drzewa. Pył, który przykrywał całą powierzchnię tworzył fantastyczne kształty – pagórki, wzgórza, strumienie, wodospady. Oglądając to Cyprian był bardzo śpiący. Spokojny i powolny przelot jeszcze bardziej go ukołysał. Teraz więc ułożył się zaraz w pobliżu księżycowego drzewka. Obiecał sobie, że już następnego dnia od rana zwiedzi całą okolicę i zobaczy to wszystko co każdej nocy oglądał z daleka leżąc w łóżeczku w swojej norce.

    Sennym wzrokiem spojrzał jeszcze w stronę Ziemi, z której przyleciał. Wyglądała przepięknie – niebieska, z zielonymi plamami i przykryta gdzieniegdzie smugami chmur. Widział tylko jej część bo przecież na ziemi była teraz noc.

    Leżąc na księżycu i smacznie zasypiając Cyprian przypomniał sobie jeszcze o chłopcu, który dziś z Mamą odwiedził las. Gdzieś tam na dole, na ziemi śpi teraz w swoim łóżeczku. I na pewno śni mu się coś wspaniałego. A jutro czeka go niespodzianka – znajdzie ślady pozostawione przez Cypriana. A jak będzie już dochodził do dolinki z konwaliami to on – jeżyk Cyprian będzie niedaleko. I może nawet na chwilę się mu pokaże i pomacha? Ale tylko jemu ? bo tylko dzieci mogą go zobaczyć?
  • reklama
  • anonim · 15.06.2019 12:54:19 · usuń ten komentarz!
  • Zarówno dzieci jak i dorośli mają czasami kłopot by się wyciszyć. Natłok wrażeń i spraw z całego dnia powoduje gonitwę myśli i “głosów w głowie”, które nie pozwalają zasnąć. To jest bajka pomagajka napisana by w tym pomóc. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

    Cyprian leżał w swoim łóżeczku w norce. Było miękko i ciepło. Wcale jednak nie miło. Kręcił się i wiercił, a kotłujące się w głowie myśli nie dawały mu spokoju, nie mówiąc już o śnie. To nie był dobry dzień. Wiedział to już rano, gdy wystawił głowę z norki, a deszcz kapnął mu mroźną kroplą na nosek. Cały świat był szary i zimny. Jesień była w pełni, a to oznaczało, że ciepłe i słoneczne dni odeszły na długo.

    bajki-borsukWkrótce po śniadaniu posprzeczał się z borsukiem Emilem. Borsuki mają zwyczaj oznaczania okolicy swoim zapachem. Pomaga im to odnaleźć drogę do domu i orientować się w terenie. Jeżykowi ten zapach nigdy się nie podobał, a w taki dzień jak ten po prostu przeszkadzał. Postanowił zwrócić uwagę Emilowi, żeby tego nie robił. Ponieważ i on i borsuk nie byli w dobrych humorach zrobiła się z tego zaraz wielka kłótnia. Emil się obraził i powiedział, że zawsze tak robił, robili tak jego rodzice i dziadkowie. Dodał, że nie zamierza przestać i że jeżeli Cyprianowi to przeszkadza to może po prostu wynieść się ze swoją norką w inne miejsce. Jeżykowi teraz było przykro, bo przecież Emil to jego dobry przyjaciel i nie chciał go obrazić. Ale co miał robić? Ten zapach na pewno nie tylko jemu przeszkadzał.

    To nie było wszystko. Na ten dzień zaplanował sobie wspólnie z liskiem Kryspianem wyprawę na drugą stronę jeziora. Gdy okazało się jednak jak jest zimno i nieprzyjemnie to nawet mu do głowy nie przyszło, by wyruszyć. Okazało się, że Kryspian, który ma grube futerko i któremu zimno nie przeszkadza czekał w południe pod umówionym dębem. A Cyprian nie przyszedł. Gdy po długim czekaniu lisek odszukał jeżyka był już bardzo rozeźlony. Gdy do tego zobaczył, że Cyprian w najlepsze zbiera grzyby na obiad to nawet nie dał mu nic wytłumaczyć. Krzyknął tylko, że takiego przyjaciela to on nie chce, odwrócił się i poszedł.

    Z kolei pod wieczór, gdy jeżyk wracał do swojej ciepłej norki był tak zamyślony i przejęty wydarzeniami dnia, że nie zauważył, że na drzewie siedzi kruk Bazyli. Bardzo lubi i podziwia mądrego kruka, a teraz nawet się nie przywitał. Przeszedł tylko dołem z główką spuszczoną w dół. Tak jakby go unikał, a przecież tak wcale nie było. Zobaczył go dopiero, gdy Bazyli zerwał się do lotu. Ten na pewno sobie pomyślał, że Cyprian to bardzo źle wychowany jeżyk.

    Teraz leżał w swojej ciepłej norce i bardzo chciał już zasnąć. Cały czas coś było jednak nie tak. Niby jamka, w której leżał była jak zawsze wygodna. Niby przykrycie z liści cieplutkie, jak co dzień. Niby powiewy wiaterku leciutkie i miło muskające jego pyszczek. Cały czas jednak w głowie siedziały mu myśli o całym dniu. Słyszał je, jako głosy w swojej głowie i wokół siebie. Dalsze, bliższe, głośniejsze, cichsze – wspominające sprawy dnia – w większości te niezbyt miłe. Tak bardzo chciał zasnąć, że zaciskał powieki i aż marszczył nieco nosek. Nie pomagało to jednak i głosy dalej dobiegały ze wszystkich stron.

    Z tyłu, niedaleko słyszał głos Emila, tak jakby komuś opowiadał on historię ich kłótni. “Zawsze myślałem, że Cyprian to mój przyjaciel, a teraz okazało się, że nie podoba mu się, że jestem borsukiem. Przecież każdy wie, że wszystkie borsuki oznaczają swój teren. Tak zawsze było i nigdy nikomu to nie przeszkadzało. A on powiedział, że wszyscy mi to mają za złe. Jak mógł tak?”. Głos borsuka w kółko powtarzał swoje pretensje. Cyprian nie był pewien, czy dźwięki dobiegały z zewnątrz norki, czy po prostu odtwarzał w głowie ich sprzeczkę i słowa, które tam padły.

    Z drugiej strony słyszał liska Kryspiana. Z wyrzutem w głosie opowiadał jak to czekał i czekał pod dębem, a w tym czasie jeżyk w najlepsze zbierał grzyby na obiad. “Tak nie robi przyjaciel!” powtarzał.

    Z kolei w środku głowy słyszał głosem Bazylego powtarzane “Ten młody jeżyk to już nawet się nie przywita. Udaje tylko, że nikogo nie widzi. A kiedyś był z niego taki miły maluch…”. Chciał mu wytłumaczyć, że to taki dzień tylko…, że nie zauważył…, że posprzeczał się z przyjaciółmi… Nic to jednak nie dawało i głos kruka w kółko powtarzał swoje.

    Wszystkie te dźwięki kotłowały mu się w głowie nie dając spać. Im bardziej jeżyk starał się zasnąć, im bardziej zaciskał powieki, im bardziej próbował uciszyć głosy w głowie tym bardziej sen się oddalał.

    bajka-jezykW końcu odetchnął głęboko i dla odmiany teraz wsłuchał się w nie uważnie. Zauważył, że chociaż nie może ich wyłączyć to jednak może je trochę zmieniać. Tak jak w jakimś magicznym urządzeniu z pokrętłami gdzie można pogłaśniać, ściszać, przesuwać i zmieniać.

    Wsłuchał się w to, co mówił Emil. Zrobił nawet troszkę głośniej, żeby na pewno wszystko zrozumieć. Gdy nadszedł odpowiedni moment jeżyk przerwał i powiedział, że przeprasza. Zrobił to tak, jakby spokojnie rozmawiali ze sobą w norce Cypriana. Dodał, że nie chciał mu sprawić przykrości i że chce żeby byli dalej przyjaciółmi. A sprawy oznaczania terenu na pewno uda się jakoś ustalić i pogodzić. Borsuk mógłby to na przykład robić wtedy, gdy jeżyk będzie gdzie indziej, tak by mu nie przeszkadzało. Głos Emila zaczął się przesuwać w bok, oddalać i cichnąć. W końcu stał się szmerem, ledwie słyszalnym z rogu norki.

    To samo zrobił z Kryspianem. Wysłuchał, powiedział, że jest mu przykro i dodatkowo obiecał, że zaprosi go na następny obiad, żeby dodatkowo przeprosić za to czekanie w zimnie pod dębem. Głos liska zmienił się na dużo spokojniejszy i brzmiał teraz tak, jakby tamten zaczął się uśmiechać. Oddalił się i ledwie szemrał z drugiego kąta norki.

    Cyprian słyszał jeszcze Bazylego. Mocny głos starego kruka brzmiał dalej bardzo wyraźnie. Jeżyk spróbował przekręcić inne magiczne pokrętło i głos zmienił się nagle w dobiegający z dołu piskliwy głos małej myszki. “Piii! Pi! Pi! Piii!”. Cyprian nie mógł się powstrzymać, by się nie uśmiechnąć do siebie. Ciche popiskiwania małej myszki już nie przeszkadzały.

    Głosy ucichły. Jeżyk postanowił, że jutro znajdzie każdego z nich, porozmawia i przeprosi. To nie był dobry dzień, ale jutro będzie nowy – na pewno lepszy. Przyjaciele są najważniejsi i zrozumieją. Cyprian poczuł się ciepło i dużo lżej. Był bardzo śpiący i nie słysząc kotłujących się w głowie głosów oddychał teraz spokojnie i równo.

    W środku norki było ciepło i miło. Powiał wiatr delikatnym świstem i szumem. Zrobił taki dźwięk jak wtedy, gdy ktoś chce kogoś uciszyć… “Ćsiiiiii…”. Cały świat usłuchał i wszystko wokół zamilkło. Cyprian bardziej naciągnął na siebie kołderkę z liści, odetchnął jeszcze raz głęboko, uśmiechnął się i wreszcie zasnął.
  • anonim · 15.06.2019 12:54:34 · usuń ten komentarz!
  • TsNastępnie wzięli się za wieszanie liści klonowych, które przygotowali do ozdoby. Wybrali tylko te najładniejsze, które mienią na żółto i brązowo. Były suche i gdy się je dotykało chrzęściły cichutko. Wpatrując się w nie z bliska widziało się siateczki drobnych wzorków, tak jakby były poprzeszywane cienkimi niteczkami.

    Potem przyszła kolei na sople lodu. Przyjmowały niesamowite kształty i błyszczały w blasku chowającego się już nad horyzontem słońca. Mieli z nimi problem bo nie było ich jak przymocować. Na szczęście kruk wpadł na pomysł, że można zrobić w nich małe dziurki i je nakłuwać na twarde końce gałęzi świerkowych.

    Praca upływała im w skupieniu i nawet nie obejrzeli się gdy słońce zaszło i oświetlał już ich tylko księżyc. Dobrze, że był on tego dnia w całej swojej okazałości. Jeżyk ziewnął i przeciągnął się patrząc na ich wspólne dzieło. Choinka już teraz wyglądała wspaniale a przecież to jeszcze nie koniec.

    Następne w kolejce do zawieszenia czekały szyszki. W lesie jest ich duży wybór – podłużnych i pękatych, dużych i małych, jasnych, ciemnych i czerwonawych. Pięknie prezentowały się na drzewku. Je już łatwiej można było mocować do gałęzi. Gdy ostatnia była umieszczona na swoim miejscu Cyprian poczuł jak zrobiło się już późno i że oczka same mu się zamykały.

    Pozostała jeszcze gwiazda na sam szczyt drzewka. Wysoko, wysoko. Zrobili ją z kolorowego papieru, który jeżyk znalazł w tym samym miejscu co książkę dla Bazylego. Jej umieszczeniem zajął się sam kruk bo tylko on mógł dotrzeć na samą górę.

    Ich dzieło było wreszcie ukończone. Odeszli kawałek, żeby zobaczyć wszystko w całości. Było przepiękne. Jeżyk mógłby zostać już tutaj całą noc i tylko przyglądać się leżąc zwinięty w kłębek. Wspaniałe… Uśmiechnął się do siebie i aż z zadowolenia przymknął oczka. To był bardzo dobry dzień.

    A już niedługo święta. Zbiorą się wszyscy wokół choinki… Będą oglądać prezenty… I złożą sobie życzenia… Cyprian wiedział czego będzie życzyć przyjaciołom. Wszystkim przyjaciołom – tym z lasu i nawet tym spoza lasu. Tym, którzy tak lubią słuchać jego bajeczek.

    Będzie im życzył przede wszystkim spełnienia marzeń. Tych drobnych i malutkich oraz tych wielkich i dalekosiężnych. Bo i takie i takie są ważne. Niech nigdy nie przestaną marzyć! A na dzisiaj – kolorowych i spokojnych snów.
    Na obrazkach zobaczył kolorowe zdjęcia przedstawiające różne smakowite potrawy.






    58 Głosy
    5

    TAGI
    bajki po polsku
    bajki darmowe

    Share
    Facebook
    Pinterest
    Email
    Print
    PODOBNE BAJKI DLA DZIECI
    Bajka Zasypianka – Kot Mruczek ściga okruchy słońca
    Czarna Wiola i jej mąż - bajka o muchach
    Słuchowiska dla dzieci
    17 komentarze

    Speedo 2017-05-05 at 22:58

    4

    2

    Oceń!

    Bo to bajka o Jeżyku Cyprianie a nie o Jezusie z Nazaretu…..ogarnij się i nie pakuj religii w bajki.
    Odpowiedz
    Lietzau 2016-01-22 at 22:55

    4

    0

    Oceń!

    Bajeczka super synek przynich zasypia w 5 minut fajnie ze mozna znalesc takie bajki 🙂
    Odpowiedz
    dorota 2013-12-30 at 21:03

    3

    0

    Oceń!

    Dobry nastruj czytając to opowiadanie przy stole wigilijnym, wszyscy się wsłuchali i to najwspanialsze opowiadanie wstawiające w nastruj świąt
    Odpowiedz
    Adam 2013-12-30 at 09:55

    4

    25

    Oceń!

    Ja tylko się zastanawiam nad tym dlaczego jedna bajka jest o rusałkach i nimfach, czarach, a druga o Świętach i choince, tylko brakuje tu najważniejszego – Jezusa, przecież to Jego Święto. Dlaczego nie ma tu żadnego odniesienia do Niego ?
    Odpowiedz
    Speedo 2018-02-21 at 22:25

    1

    1

    Oceń!

    A od kiedy to zwierzeta z lasu wyznaja.wiare w Jezusa? Nie pij tyle to zaczniesz rozumiec co czytasz;)
    Bolek 2012-12-15 at 21:37

    5

    1

    Oceń!

    Ladna bajka
    Odpowiedz
    Iryna 2012-07-16 at 10:49

    5

    0

    Oceń!

    Niesamowite jak dużo możemy przekazać dziecku poprzez bajkę dobrych wartości i treści pozytywnie wpływających na jego rozwój!
    Odpowiedz
    aska 2012-05-19 at 23:04

    21

    6

    Oceń!

    Bzdura….jakie za długie. Te bajki są idealne. Moj 2 letni syn na co dzień jest nie do ogarnięcia. Żywioł i energia nie do zdarcia. Ale przy tych bajkach sie wycisza. Początki nie były łatwe, nie chciał słuchać, wrzeszczał, wyrywał mi kartkę, ale powoli, powoli dzień po dniu czytałam po klika linijek coraz więcej i więcej. W chwili obecnej słucha zaczarowany od początku do końca albo po prostu zasypia podczas czytania.

    TRUDNE SŁOWNICTWO??? BZDURA, jeśli jest coś trudnego nie zrozumiałego przerabiam czytankę na łatwiejsze wyrazy i bardziej przyswajalne, albo po prostu tłumaczę.

    Uwaga! samemu można sobie udoskonalić bajki w obrazki w wordzie albo w PDF. w necie jest miliony obrazków. to zajmie tylko 10 minut, KOPIUJ WKLEJ. Nie bądźmy już aż tak leniwi.
    Odpowiedz
    izek 2011-01-03 at 18:22

    4

    2

    Oceń!

    przepiękna ! Mój syn zachwycony !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Odpowiedz
    Diana 2010-12-21 at 13:57

    7

    1

    Oceń!

    Witam. Bajeczka jak zwykle wspaniala. Ma Pan świetne pomysly, oby przyszly rok tez w tak wiele fajnych bajek obfitowal.
    Odpowiedz
    adam 2010-11-28 at 22:17

    11

    2

    Oceń!

    Świetnie oddał Pan nastrój świąt, wspólną pracę w przyozdabianiu drzewka i dlaczego ta współpraca jest potrzebna. Niestety musiałem wiele “przemontować na bieżąco” żeby wybrnąć z przygotowywania prezentów, może nie jestem postępowy, ale dla naszego krasnala prezenty wciąż są darem od brzuchatego jegomościa z brodą [co zresztą jest jedną z głównych atrakcji wigilijnego wieczoru, i nie chodzi tu o prezenty, ale właśnie o wizytę Mikołaja].
    Jest szansa na inną wersję tej ładnej bajeczki? takiej dla dzieci w wieku 3-4 latka, które jeszcze nie uległy uświadomieniu prezentowo-podarkowemu?

    pozdrawiam
    Odpowiedz
    kruszyzna 2010-04-20 at 11:21

    7

    20

    Oceń!

    Przeczytałam parę bajek z kategorii 0-3. Moje dziecko ma obecnie dwa lata. Bajki są bardzo pomysłowe, ale mam kilka uwag.

    1) Dla dwulatka, w moim odczuciu, za długie. W połowie bajki nie ma co mówić o skupieniu uwagi. Każde dziecko jest inne, moje być może wyjątkowo żywe i ruchliwe. Dla niego zatem bajeczka o połowę krótsza byłaby w sam raz.
    2) Słownictwo używane w bajkach jest dosyć trudne, jest dużo zdań podrzędnie złożonych. Na pewno nie na umysł dwulatka.
    3) zastanawiam się też nad sensem dzielenia bajek na te dla dziewczynek i te dla chłopców. Moja dziewczynka na ten przykład lalkami się nie bawi, a codziennie zasypia, tuląc dźwig i koparkę. Ulubiona bajka to Bob Budowniczy, a na spacerze chodzimy oglądać betoniarki. Jest, hmm, mało standardowa jak na dziewczynkę.

    Sądzę jednak, że sama idea bajek zasypianek czy bajek terapeutycznych jest bardzo ciekawa.
    Dobrym rozwiązaniem byłyby bajki do pobrania w formacie pdf z ilustracjami. Nie musi ich być nie wiadomo ile, ale zupełnie inaczej czyta się dziecku gołą kartkę, a inaczej jest, kiedy można pokazać “o, tu jest jeż Cyprian, zobacz, jakie ma kolce”.
    Odpowiedz
    Anna 2010-07-28 at 08:32

    4

    12

    Oceń!

    Zgadzam się z kruszyzną. Bajki dla 2-latka są za długie, nie ma mowy by w trakcie czytania tłumaczyć trudne słowo. No i rzeczywiście brakuje najprostszych ilustracji. Bez tego dziecko jest niespokojne – ono jeszcze sobie nie wyobrazi jeżyka czy innego bohatera bajki.
    Mimo krytycznych uwag idea jest wspaniała, a zalet więcej niż wad. Po poprawkach będzie super 😀
    ela 2010-01-18 at 18:03

    3

    3

    Oceń!

    Witam chciałam zapytać czy jest jakas bajka terapeutyczna dotycząca nieśmiałosci . Moja córeczka jest wstydliwa – bardzo chciała chodzić na zajęcia kursu tańca dla dzieci (ma 4 lata( jednak musiałyśmy zrezygnowac bo nie wyjdzie na salę do dzieci cały czas siedziała przy mnie i tak jest w innych podobnych sytuacjach, widać ze bardzo chce uczestniczyc w wielu rzeczach jadnak nie potrafi się przełamac a ja nie bardzo wiem jak jej pomóc
    Odpowiedz
    pawel 2010-01-23 at 16:18

    5

    1

    Oceń!

    Do tematu nieśmiałości polecam świetną książkę Filipa Zimbardo “Nieśmiałość”. A temat jest na tyle ciekawy, że napiszę na pewno bajkę temu poświęconą. Zapraszam już niedługo!

    Bajka o nieśmiałości już powstała. Zapraszam do bajeczki o szarym słowiku na tych stronach.
    Bako 2010-01-09 at 23:59

    8

    4

    Oceń!

    zróbcie 2 część!!
    Odpowiedz
    diana 2009-12-30 at 19:00

    13

    2

    Oceń!

    Witam. Cudowna bajka,opowiedziana wieczorem przy swiatelkach z choinki i tej swiatecznej jeszcze atmosferze- robi wrazenie. Synkowi bardzo sie podobala i juz 2 wieczor z rzedu bedziemy ja czytac. Serdecznie pozdrawiam i na nowy rok wiele nowych pomyslow zycze.
    Odpowiedz

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Save my name, email, and website in this browser for the next time I comment.

    Witam w zasypiankach
    książka dla dzieci
    Bajki

    Bajki do czytania75
    Bajki dla niemowląt27
    Bajki dla przedszkolaków51
    Bajki dla starszych dzieci35
    Bajki dla chłopców8
    Bajki dla dziewczynek13
    bajki terapeutyczne dla dzieci29
    bajki mp38
    wiersze dla dzieci5
    moczenie nocne6
    o Zasypiankach23
    polskie bajki23
    problemy ze snem13
    Super Strony6
    wychowanie dzieci26
    bajki z morałem12
    bajki online8
    różności20

    Linki

    bajki chomikuj
    Bajki czytane
    bajki Disneya
    Dentysta i dzieci
    łamańce językowe
    nieśmiałość u dzieci
    Przyjaciele zasypianek
    słuchowiska dla dzieci
    usypianki dla dzieci

    (c) Paweł Księżyk

    Teksty na stronach bajki-zasypianki.pl są mojego autorstwa. Zanim je skopiujesz - przeczytaj to!

    – Witamy Was na pierwszym przedstawieniu naszej leśnej dobranocki. Zatańczą w niej dzisiaj borsuk Emil i lisek Kryspian, a przygrywać im będą jeżyk Cyprian i kos Bartłomiej. Serdecznie zapraszamy!

    Bazyli ukłonił się i usiadł z boku. Jedna wiewiórka, która uważała się za najbardziej światową zaczęła klapać jedną łapką o drugą rozglądając się czy inni się nie przyłączą. Reszta zwierząt nie wiedziała jednak do czego to miało służyć więc po prostu czekała na rozpoczęcie przedstawienia.

    Cyprian zaczął stukać patykami, a kos po chwili przyłączył się ze swoim śpiewem. Na scenę weszli Emil i Kryspian. Ukłonili się i zaczęli zaraz wirować w rytmie muzyki. Na początku byli bardzo przejęci tym, że cały las im się przygląda. Ponieważ jednak wszystko szło dobrze zaczęli się rozkręcać. Lisek obracał się z gracją i szeroko zamiatał swoim pięknym rudym ogonkiem. Borsuk podskakiwał i bardzo przy tym uważał, żeby się przynajmniej nie potknąć.

    Widać było, że się to wszystkim zaczyna coraz bardziej podobać. Niektórzy wystukiwali rytm łapkami, inni podnosili się i dołączali do tańca. Ptaki siedzące na gałęziach przyłączyły się do kosa i cały las po chwili rozbrzmiewał melodyjnymi trelami. Ponieważ każdy śpiewał zupełnie inaczej trudno było do tego tańczyć, ale wyraźnie nikomu to nie przeszkadzało.

    Zmierzch nadszedł gdy dobranocka i zabawa wokół niej trwała jeszcze w najlepsze. W lesie było już mniej widno i wszystkim już zaczynało chcieć się już spać.Tańce stały się bardziej wolne i kołyszące. Muzyka cichła gdy kolejne ptaki zaczynały wtulać się w swoje piórka i nieruchomieć na gałęziach.

    Cyprian obserwując ten zwalniający i coraz bardziej senny taniec czuł się bardzo z siebie dumny. Wszystko udało się tak wspaniale zorganizować. Widział Kryspiana i Emila jak zmęczeni tańcem ułożyli się obok sceny. Noc zapowiadała się bardzo ciepła więc nie musieli się nawet niczym przykrywać. Jeżyk odetchnął głęboko i ziewnął. Taaak! Dobranocka przed snem to był świetny pomysł.

    Następnym razem też coś wymyślą. Scena przecież zostaje i przyda się jeszcze na pewno. Ale nad tym zastanowi się już jutro rano. Bo teraz to już mu się bardzo chciało spać. Z przymkniętymi oczami rozejrzał się jeszcze po okolicy. Wszyscy znieruchomieli ułożeni wygodnie. Oddychali spokojnie i powoli, jak to we śnie. Jeżyk jeszcze raz odetchnął, obrócił się na drugi bok i zamknął już całkiem oczy.

    Lekki wietrzyk poruszał liśćmi na drzewach, a z daleka słychać było spokojne i ciche dźwięki nocy. Zasypiając Cyprian pomyślał jeszcze o dzieciach w domu. One też już na pewno smacznie spały po dobranocce. Uśmiechnął się jeszcze do siebie i zasnął…

    A Ty podczas następnego spaceru do lasu rozglądaj się bardzo dokładnie. Może zobaczysz gdzieś scenę ustawioną z patyków przez Cypriana i jego przyjaciół. A jak po wrócisz tam wieczorem to może nawet trafisz na leśną dobranockę. Ale wtedy podchodź bardzo powoli i cichutko. Tak, żeby Cię zwierzątka w ogóle nie usłyszały. Śpij!
  • anonim · 15.06.2019 12:55:25 · usuń ten komentarz!
  • Na początku było wokół całkiem ciemno. Ta ciemność była miękka i gdzieniegdzie szeleszcząca w dotyku. Do tego wszystko kołysało się i czasami lekko podskakiwało. Kotek otworzył oczy i próbował zorientować się gdzie jest. Wyciągnął jedną łapkę i sprawdził jak daleko może sięgnąć. Potem zrobił to samo z drugiej strony.

    Wydawało mu się, że jest w niezbyt dużym pudełku, takim jak na buty. Było one chyba wyłożone jakimś miękkim materiałem. Po chwili zorientował się, że jest tutaj tylko kilka malutkich dziurek przez które wpadało odrobina światła i trochę świeżego powietrza. Próbował wyjrzeć przez nie, ale były zbyt malutkie.

    Odetchnął więc tylko głęboko i położył się na miękkim posłaniu czekając nieruchomo co będzie dalej. Przymknął oczka i wsłuchał się w dźwięki dookoła. Słyszał burczenie silnika samochodu i przytłumione głosy dochodzące z zewnątrz. Leżał oddychając spokojnie i w końcu zasnął.

    Obudziło go skrzypienie i nagłe szarpnięcie pudelka do góry. Pokrywa się otworzyła i zalało go światło tak mocne, że aż musiał przymknąć oczka. Gdy je po chwili otworzył zobaczył nad sobą kilka przyglądających mu się ludzkich twarzy. Ten ruch i światło tak go wystraszyło, że pierwsze co zrobił to jak najszybciej wyskoczył z pudełka i zaczął uciekać. Zaraz obok stała kanapa pod którą było trochę zacienionego miejsca. Wpadł tam jak najszybciej i wcisnął się w kącik w rogu pokoju.

    – Szaruś! Szaruś! – usłyszał łagodny głos – Nie bój się! Teraz będziesz mieszkał u nas. Na pewno Ci się tutaj spodoba.

    Zobaczył głowę chłopca, która zaglądała do niego.

    – Zostaw go na razie w spokoju. Niech się najpierw przyzwyczai do nowego miejsca – powiedział inny głos.
    – Dobrze Mamo – powiedział chłopiec i zniknął kotkowi z oczu.

    Zrobiło się cichutko. W kąciku było ciepło i spokojnie więc na razie sobie tylko leżał bez ruchu w tym miejscu i nie zamierzał nigdzie chodzić. Przymknął oczy i zastanawiał się co dalej. Właściwie mógłby tutaj zostać na noc, tylko że robił się już trochę głodny.

    Gdy po jakimś czasie otworzył oczy zdziwił się bardzo. Zobaczył obok innego kota – rudego, sporo starszego od niego, o pięknych zielonych oczach.

    – Cześć! Ja jestem Mruczek – usłyszał
    – A ja jestem Szaruś – przedstawił się w dalszym ciągu trochę zaskoczony
    – Co będziesz tutaj tak siedział. Jak chcesz to Ci pokażę cały dom i przedstawię wszystkich – zaproponował tamten

    Szaruś zgodził się i wyszli razem spod kanapy. Rozejrzeli się po pokoju i zobaczyli najpierw jakiegoś Pana siedzącego na fotelu i czytającego gazetę.

    – To jest Tata, Wojtek – jego często nie ma bo wychodzi rano do pracy i wraca dopiero wieczorem. Za to jest najcieplejszy. Jak będziesz chciał się ogrzać i podrzemać to najlepiej przyjść i położyć mu się na kolanach. On Cię wtedy na pewno pogłaszcze. To jest dla mnie najlepszy sposób na spędzenie wieczora – Mruczek mówiąc to uśmiechnął się i przeciągnął.

    – A teraz chodźmy do najważniejszego miejsca w każdym domu, do kuchni. – Mruczek ruszył kołyszącym się i dostojnym krokiem w kierunku drzwi. – W tym miejscu zawsze jest coś dobrego do zjedzenia i dobra okazja by sobie pomruczeć.

    Szaruś zobaczył tam stojącą Panią, która zajęta była krojeniem czegoś na szerokim stole.

    – To jest Mama, Kasia – jeżeli będziesz głodny to zawsze możesz przyjść do niej i poocierać się o jej nogi. Na pewno coś się dla Ciebie znajdzie.

    W kuchni na podłodze przy szafce stała miseczka z pięknie pachnącym jedzeniem. Szaruś zaczął pałaszować je tak, że aż mu uszy się trzęsły. Był tak głodny, że zapomniał zaraz o bożym świecie i napełniał sobie tylko brzuszek smakowitymi kąskami. Nawet nie zauważył gdy podeszła do niego dziewczynka i postawiła przy nim miseczkę z ciepłym mleczkiem.

    – Cześć kotku! Ja jestem Magda – powiedziała głaszcząc go delikatnie po futerku. To było bardzo miłe. A mleczko przepyszne.

    Potem doszedł jeszcze chłopczyk, ten sam którego widział wcześniej zaglądającego pod kanapę. Od razu chciał wziąć go na ręce, ale Magda go powstrzymała.

    – Zostaw go na razie! Jeszcze się do nas nie przyzwyczaił. Możesz go w ten sposób wystraszyć i znowu ucieknie pod kanapę – powiedziała.
    – Bardzo dobrze mówi – pomyślał – na razie to ja jeszcze chcę poznać resztę domu i domowników.

    Ruszyli we dwóch na dalsze zwiedzanie. Oglądali łazienkę i drugi pokój. Dochodząc do jednych drzwi Mruczek zatrzymał się nagle i powiedział:

    – Chcę Cię ostrzec! Zobaczysz teraz coś co Cię bardzo zdziwi, a pewnie i wystraszy. Ale proszę Cię – nie uciekaj tylko stój spokojnie i rób tylko to co ja. Dobrze?

    Szaruś kiwnął łebkiem trochę niepewnie i zatrzymał się gotowy na wszystko. Drzwi przed nimi uchyliły się i wypadł przez nie nieduży kudłaty pies o długich uszach. Natychmiast skoczył w ich stronę jakby chciał na nich napaść. Szaruś w pierwszej chwili już chciał rzucić się do ucieczki. Zobaczył jednak, że Mruczek stoi w miejscu zupełnie nieruchomo. Po chwili nawet uniósł ogonek prosto w górę. A tak koty robią wtedy gdy są zadowolone i kogoś lubią. Było to bardzo dziwne – przecież to był pies!!! A wszyscy wiedzą, że psy ganiają koty, a koty unikają psów kiedy tylko mogą.

    – Przedstawiam Ci Kropkę! Czasami potrafi być nieznośna, ale ma dobre serce i jest kochana. Wy też na pewno się polubicie. Chciałaby się bawić, ale zwykle w zabawy, za którymi my koty nie przepadamy. Ale może Ty, młody będziesz się lepiej z nią dogadywał – dodał z uśmiechem.

    To wszystko było takie niesamowite. Ale Szaruś widział tyle niezwykłych rzeczy tego dnia, że już niewiele mogło go zdziwić. Potem poszli jeszcze razem do sypialni gdzie były przygotowane już posłania – dla nich obydwu. Wyglądały na bardzo wygodne i aż zapraszały do tego by się na nich wygodnie ułożyć. Szczególnie, że to był już późny wieczór i najwyższy czas by pójść spać.

    Gdy Szaruś leżał już na swoim kocyku czuł jak oczy mu się same zamykają. Tyle się działo tego dnia, że teraz chciał już tylko spać. Oddychając spokojnie, zwinięty w miękki kłębek przypominał sobie wydarzenia dnia. Podróż samochodem w pudełku, potem chowanie się pod kanapą. Uśmiechnął się do siebie na myśl o Mruczku. Miał teraz wspaniałego przyjaciela. Tak ładnie mu pokazał cały dom i przedstawił domowników. Wszyscy byli dla niego tacy mili. Przypominając sobie jak przytulali i głaskali go aż przeciągnął się zadowolony.

    Było mu cieplutko i leżał już całkiem bez ruchu. Brzuszek tylko unosił się i opadał w rytmie jego powolnych oddechów. Wdech… Wydech… Wdech… Wydech… Częściowo przez sen Szaruś zaczął wyobrażać sobie jutrzejszy dzień. Jest tyle do zrobienia, tyle do poznania… Uśmiechnął się do siebie. Ale to dopiero jutro. Pomyślał o tym leniwie i zasnął.
  • anonim · 15.06.2019 12:55:45 · usuń ten komentarz!
  • apraszam na bajki usypianki dla dzieci – tym razem opowiadanie kota Mruczka

    usypiankiBłyskawica nagle rozświetliła całe niebo i grzmot z głośnym dudnieniem przetoczył się gdzieś niedaleko. Szaruś obudził się w pierwszej chwili zdezorientowany. Zdążył zobaczyć jak Kropka, kudłata psina mieszkająca w domku piszcząc stara się wcisnąć pod kanapę. Zobaczył też zaraz Magdę próbującą ją uspokoić. Wzięła Kropkę na kolana i przytuliła. Głaskała i przemawiała do niej spokojnie. Ta oddychała cały czas zdenerwowana, ale wyraźnie zaczynało już to jej pomagać. Po kilku chwilach stanęła na podłodze nieco uspokojona.

    Szaruś akurat lubił burzę. Szczególnie gdy leżał w ciepłym i suchym domku i wyglądał przez okno. Gdy dłuższy czas patrzył na ciemne niebo mógł nawet zobaczyć samą błyskawicę. Siatką jasnych kresek rozjaśniała chmury i wyglądała jak drzewo postawione do góry nogami i zbudowane całe z promieni słonecznych. Kotek dziwił się, że ten wielki błysk odbywał się zwykle w zadziwiającej ciszy. Dopiero chwilę po nim pojawiał się huk – grzmot nadjeżdżający jak wielka ciężarówka pędząca polną drogą. Tego już tak bardzo nie lubił. Najlepiej gdyby podczas burzy były same błyski. No i mogły pozostać strugi deszczu. Jednostajnie szumiące i bębniące o okna, trawę i dach. Niezmiennie spadające w dół i w dół. Oczywiście wszystko to było przyjemne oglądane przez okna cieplutkiego domku gdy leżało się nieruchomo na kocyku.

    Szaruś spojrzał na kota Mruczka, który leżał niedaleko. Rudzielec był wyciągnięty na posłaniu i spał spokojnie. Tylko brzuszek podnosił mu się i opadał miarowo. Ten to lubi spać i chyba nie potrzebował nawet usypianki. Nawet grzmot nie dał rady go obudzić. W tym momencie trzasnął kolejny piorun. Kropka skomląc znowu przebiegła przez pokój próbując znaleźć jakieś miejsce gdzie hałasy nie będą jej dochodzić. Przebiegając potrąciła Mruczka budząc go wreszcie. Ten wstał leniwie i przeciągnął się wyginając grzbiet najwyżej jak potrafił. Nie wyglądał na zbyt przejętego całą sytuacją. Nie miał nawet specjalnie żalu do pieska za obudzenie go. Po chwili Kropka biegła już z powrotem bo oczywiście tamta strona pokoju wcale nie okazała się lepsza na czas burzy. Chyba wszystkie są tak samo dobre – pomyślał Szaruś z uśmiechem.

    Piesek zatrzymał się przy Mruczku, który najwyraźniej był najbardziej opanowanym stworzeniem w całym domu. Przypadł do niego jakby oczekując pomocy i porady. Kotek siedział teraz czyszcząc futerko łapką. Gdy skończył odwrócił się do nich i powiedział ze spokojnym mruczeniem:

    – Czy chcecie posłuchać bajki usypianki o burzy? Ale pod jednym warunkiem. Żadnego biegania po pokoju. Będziecie leżeć w Waszych łóżeczkach, przykryjecie się kocykami i spokojnie posłuchacie.

    Kropka na wszystko chętnie by się zgodziła byleby zapomnieć o burzy. Szarusia też bajka zaintrygowała. Zagrzebały się więc zaraz w swoich kocykach i znieruchomiały w cieple. Oddychając spokojnie słuchały najpierw przez jakiś czas odgłosów deszczu na szybie. Miarowy szum działał usypiająco.

    Mruczek po chwili zaczął opowiadać:
    – Dawno, dawno temu na świecie żyły pradawne koty. Były one dużo większe niż my teraz. Tak jak my łowimy myszki lub wróbelki tak one polowały na zwierzęta wielkości krowy czy konia. Ich zęby były białe, wielkie i ostre. Największy z nich był królem wszystkich kotów i jednocześnie władcą wszystkich zwierząt. Gdy chciał coś obwieścić i zwołać spotkanie swego królestwa to wchodził na górę i ryczał tak głośno, że głazy kruszyły się i gałęzie spadały z drzew.

    – A jakie były wtedy psy? – spytała Kropka, która z wrażenia aż zapomniała o burzy.

    – Psy były takie same jak teraz. I na pewno też tak przerywały jak ktoś opowiadał – powiedział z uśmiechem Mruczek po czym mówił dalej:

    – Pewnego dnia do króla przyszedł sprytny szczur i zaczął pytać go o to, czy rzeczywiście jest tak potężny jak o nim opowiadają. Pytał o różne rzeczy, a król za każdym razem z dumą potwierdzał. W końcu wskazał na słońce i powiedział, że widywał ptaki tam dolatujące i czy on z kolei potrafiłby do niego doskoczyć. Król z rozpędu przytaknął, a w odpowiedzi szczur poprosił go o pokaz jego mocy. Umówili się na wieczór.

    Szaruś i Kropka leżeli w swoich łóżeczkach z przymkniętymi oczami. Opowieść była bardzo interesująca, a ciepło kocyków rozleniwiało i uspokajało. Oddychając spokojnie słuchali, a Mruczek opowiadał dalej.

    – Spotkali się wszyscy na najwyższej górze. Wieczorne słońce było ogromne i wisiało nisko nad horyzontem. Miało kolor dojrzałej pomarańczy i wydawało się tak blisko, że prawie można było je dotknąć. Król stanął dumnie przed zgromadzonymi zwierzętami i przypomniał po co tu się zebrali. Następnie wziął rozpęd i skoczył. Wszyscy wstrzymali oddech gdy leciał pięknie wyciągnięty. I wtedy się właśnie to stało. Gdy tylko dotknął słońca niebo pociemniało w jednej chwili. Tak jakby ktoś zgasił światło w pokoju w nocy. Jego piękne wąsy, do tej pory długie i proste powyginały się nagle w mnóstwo krótkich odcinków, które z kolei rozbłysły niesamowitym światłem błyskawicy. Po chwili dołączył do tego potężny grzmot, który przeszył całą okolicę. Na koniec z nieba lunął strugami deszcz. Tak właśnie zaczęła się pierwsza burza.

    – A co się stało z królem kotów? – spytał Szaruś z przejęciem

    – Gdy spadł z powrotem na ziemię okazało się, że po zderzeniu ze słońcem zmniejszył się i był takiej wielkości jak ty i ja teraz. Od tamtej pory takie właśnie są koty. I od tamtej pory zawzięcie polują na myszy i szczury. Tak się to wszystko zaczęło.

    Kropka i Szaruś westchnęli leżąc pod kocykami. To wszystko było takie niesamowite. Czy to możliwe, że błyskawice to są powyginane wąsy króla kotów rozświetlone słońcem? A huk pioruna oznacza jego zderzenie ze słońcem? Wsłuchani w opowieść bajki usypianki Mruczka nawet nie spostrzegli, że burza przeszła i jest teraz daleko. Pozostał tylko jednostajny szum deszczu. Krople wody ściekały po szybach w dół i w dół. W połączeniu z ciepłem kocyka był bardzo usypiające.

    Zasypiając Szaruś myślał jeszcze o pradawnych kotach. Potężnych i wielkich. Królujących nad wszystkimi zwierzętami. Nie bojących się niczego i nikogo. Kropka z kolei obiecywała sobie, że jak następnym razem będzie burza to już nie będzie się tak bać. Położy się za to przy oknie i będzie obserwować błyskawice. Może uda się jej wtedy nawet zobaczyć króla kotów. Gdy już usnęła, to we śnie przyszły do niej za to pradawne psy. Bo na pewno były też one – jeszcze potężniejsze i bardziej dumne niż koty. A co!






    170 Głosy
    5
  • anonim · 15.06.2019 12:56:40 · usuń ten komentarz!
  • To nie jest zwykła bajka o kotku – to jest bajka zasypianka na pierwszy dzień zimy. Zasypianki są po to by ułatwić rodzicom dobre usypianie dzieci. Przeczytaj skąd się wzięły bajki zasypianki. Zanim wydrukujesz sobie tą bajkę i weźmiesz się z ochotą za czytanie swojej pociesze proponuję – poczytaj o tym jak korzystać z bajek zasypianek. Potem to już tylko – miłego zasypiania!

    Bajka o kotkuGdy kotek Szaruś obudził się tego dnia nic nie było takie samo jak zwykle. Świat za oknem wyglądał absolutnie magicznie. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to był blask. Wszystko było tak białe i jasne, że aż musiał mocno przymknąć oczka. To było tak jakby tysiąc słońc świeciło na niego na raz ze wszystkich stron. Do tego wirujące barwy i odblaski na szybie. Kotek był tak oszołomiony, że tylko siedział nieruchomo z mocno zmrużonymi oczami. Wydawało mu się, że jeszcze śni. Dopiero po dłuższej chwili oczy przyzwyczaiły mu się do blasku i mógł je szerzej otworzyć.

    – Wygląda na to, że zaczęła się zima. Nie widziałeś jeszcze nigdy śniegu? – usłyszał obok spokojny głos kota Mruczka

    – Tak to się nazywa? – zapytał oszołomiony Szaruś. Po namyśle stwierdził jednak, że ta nazwa pasuje – czuł się rzeczywiście jak we śnie.



    Wyglądając przez okno z całkiem już otwartymi oczami zobaczył, że z nieba spadają białe płatki. Wyglądały jakby przed chwilą urwały się prosto z jakiś kwiatów. Było ich jednak na to o wiele za dużo. Nie mógł tego sprawdzić bo widział je tylko przez szybę z ciepłego domku. Na szczęście po chwili podeszła Magda i otworzyła im drzwi. Zwierzaki tylko na to czekały i zaraz Szaruś, Mruczek i piesek Kropka wyszły na zewnątrz.

    Kropka, jak to ona, zaczęła natychmiast biegać dookoła jak szalona. Dobiegła najpierw do ogrodzenia z jednej strony podwórka. Potem z wielkim pędem przemknęła obok nich by zaraz popędzić z powrotem. Wzbudzała tumany białego pyłu i zamiatała go zaraz swoimi długimi uszami. Zatrzymała się wreszcie przy nich – zziajana i cała ubielona, ale bardzo szczęśliwa.

    Szaruś tymczasem oglądał z bliska białe płatki. To na pewno nie były części kwiatów. Były zimne i mokre. Gdy przyjrzało się im z bliska widać było, że to są całe skomplikowane konstrukcje zbudowane z błyszczących kryształków. Dotknięte łapką lub językiem rozpuszczały się i zostawała po nich zwykła woda. Było ich dookoła całe mnóstwo – leżących wszędzie na ziemi i wirujących w powietrzu. Wiele z nich zdążyło już opaść na Szarusia i przyczepiło się do jego puszystego futerka.

    Spojrzał na Mruczka – rudy kot był już rudy tylko na brzuszku. Cały grzbiet miał ubielony w śniegu. Tylko jego oczy pozostały tak zielone jak zawsze.

    – No to teraz już wiesz co to jest śnieg – powiedział uśmiechając się.

    – Nie wiesz jednak skąd się on wziął. A powinieneś się tego dowiedzieć. – dodał – Wróćmy jednak najpierw do domu, bo tutaj zmarzniemy.

    Szaruś dopiero teraz poczuł jak zimne ma łapki. Przejęty swoim pierwszym w życiu dniem zimy nawet nie zauważył jak mroźne było powietrze dookoła. Cała trójka z przyjemnością wróciła do ciepłego domku. Ułożyli się wygodnie i przytulili do siebie. Mruczek siedział na początku w ciszy z lekko przymkniętymi oczkami. Wreszcie przeciągnął się powoli i zaczął opowiadać.

    Dawno, dawno temu, ziemię zamieszkiwały pradawne koty. O nich opowiadałem Wam już dużo. Niewiele jednak opowiadałem, o tym jak świat ten wtedy wyglądał. A warto, bo był on przewspaniały. Spodobałby się szczególnie Tobie Szarusiu bo wiem, że bardzo lubisz pić ciepłe mleko z miseczki.

    W tamtych czasach nikomu go nie brakowało. Gdy tylko ktoś zgłodniał to spadało ono kropelkami prosto z nieba. Wystarczyło się położyć bez ruchu, otworzyć pyszczek i można było nawet zamknąć oczy. Mleczko samo wpadało do buzi, rozgrzewało brzuszek i całe ciało.

    Słuchając Szaruś przymknął oczka i rozmarzył się. Mleko kapiące prosto z nieba do pyszczka. Niesamowite… A Mruczek tymczasem opowiadał dalej.

    To wszystko było możliwe dzięki mądrości króla kotów, który ze wszelkimi zwierzętami żył w zgodzie i przyjaźni. Wszyscy sobie pomagali i dzielili się chętnie z innymi tym co sami posiadali. Mleko spadające tak obficie z nieba pochodziło oczywiście od krów, których w dawnych czasach było na świecie bardzo wiele.

    Pojawił się jednak pewien złośliwy szczur, który postanowił zwierzęta ze sobą skłócić.. Na początek zabrał się za krowy, które tak wspaniale obdarowywały wszystkich mlekiem. Zaczął je przekonywać, że niczego od innych zwierząt nie otrzymują ani nie potrzebują. Jedzą przecież tylko trawę z pól i łąk oraz piją czystą wodę ze strumieni. Skoro tak to po co w takim razie dzielą się swoim mlekiem z innymi. Tak im w głowach zakręcił, że w końcu postanowiły przestać być takie dobre dla innych.

    A niedługo po nich i inne zwierzęta. Każdy zaczął patrzeć tylko na to co od innych otrzymuje, a nie na to co może dać. Zwierzęta myślały – Skoro krowy mleka nie dają to dlaczego ja mam dzielić się tym co mam z innymi. No i właśnie wtedy z nieba przestało lać się prawdziwe mleko. Po tych dobrych czasach została pamiątka. Dalej co jakiś czas coś białego pada na ziemię, ale to już zupełnie nie to samo. Wcale nie jest takie ciepłe jak kiedyś, tylko zupełnie lodowate. No i jak się weźmie je do pyszczka to zmienia się w zwykłą wodę. My koty przekazujemy sobie tę historię i cały czas o niej pamiętamy. Mamy nadzieję, że przyjdzie taki dzień kiedy w końcu z nieba spadnie ciepłe, wspaniałe mleczko. Będzie to oznaczało, że znowu wszystkie zwierzęta żyją w pełnej zgodzie i przyjaźni. – dokończył uroczystym głosem Mruczek.

    Krowy oczywiście nadal mają mleko, ale zachowują je tylko dla swych dzieci – cielątek. Tylko ludzie potrafią tak się z nimi ułożyć, że tego mleka część dostają. Ale wcale nie jest to takie proste i muszą się przy tym nieźle natrudzić. Na szczęście zdarzają się dobrzy ludzie, którzy i nas mlekiem poczęstują od czasu do czasu. Tacy jak Mama, szczególnie wtedy gdy poocierasz się o jej nogi i pomruczysz. – dodał z uśmiechem.

    Szaruś leżał zwinięty w kłębek i przytulony do Kropki wspominając historię opowiedzianą przez Mruczka. Mimo zamkniętych oczu wciąż widział przed sobą krople ciepłego mleka spadające prosto z chmur. Tuż przed zaśnięciem pomyślał jeszcze, że tą historię trzeba koniecznie pamiętać i często opowiadać. Niech wszyscy pamiętają o tych dawnych dobrych czasach. Może szybciej wtedy do nas wrócą… I zasnął…






    197 Głosy
    5
  • anonim · 15.06.2019 13:01:21 · usuń ten komentarz!
  • 40Bzz, bzz, lecą, brzęczą, kręcą się. Oj, oj, gryzą! A fe! Asia wylała soczek na stół. Przyleciały muchy. Usiadły, piją, brudzą. A fe!

    – Asiu, weź ścierkę i wytrzyj – powiedziała mama.
    – Nie mogę, muchy są straszne, boję się, że mnie ugryzą. Są wstrętne i brudne. Mają takie wielkie oczy. Włożyłam dziś nową, różową sukienkę.

    Mama pokręciła głową, wzięła ścierkę i wytarła stół. Odpędziła muchy ręką.
    – Muszę pomyśleć o moskitierach. Za dużo much. Jak można się ich bać? Nie rozumiem – mruczała pod nosem mama.

    Asia naprawdę bała się much. Budziły w niej odrazę. Mogły ją ugryźć, drażnić, chodzić po nosie, budzić nad ranem. Asia nie lubiła też martwych much. A fe!

    Rodzina dziewczynki miała dom i ogród za miastem. Nie można było uniknąć obecności much, po prostu nie. Rodzice traktowali lęk dziewczynki jak dziwactwo małej elegantki. Pięcioletnia królewna może się bać much, a nawet pająków. Niepokój budziło jednak natężenie tego lęku. A co będzie jeśli się jeszcze zwiększy?

    – Jak pomóc Asi? – myślała mama.
    – Wyrośnie – uspokajał tata. – Potrzebuje rycerza albo robota – obrońcę przed muchami.

    Rodzice Asi wybrali się do sklepu i kupili rycerzyka do walki z muchami.
    – Proszę, Asiu. To rycerz Jan. Pokona złe muchy. Pomoże mu w tym smok Jacuś – powiedział tata.

    Asia popatrzyła na rodziców, potem na rycerzyka i pokręciła głową.
    – Przecież to zabawka. Nawet się nie rusza. Jak ma zabić muchy?
    – Zabawki żyją, kiedy na nie nie patrzysz, nie ma cię przy nich lub śpisz.
    – No nie wiem – wątpiła Asia – zobaczymy.

    Mijały dni, nic się nie zmieniało. Asia bała się much, rycerzyk stał na półce gotowy do walki ze złem, ale nie walczył. Smok czekał na rozkaz tuż obok.
    – Może weź rycerzyka ze sobą do babci. Jutro pojedziemy tam samochodem. Trzeba dać mu szansę. Może tam zacznie walczyć.

    Nazajutrz rodzice i Asia wsiedli do samochodu. Do babci jechało się niecałą godzinę. Dziewczynka lubiła jazdę autem. Uspokajała ją, a nawet usypiała. Najpierw domy, potem łąki, pola, jedno drzewo, drugie drzewo, aż w końcu Asia zasnęła…

    – Uwaga, stój! Nie zbliżać się! Ręce do góry! Mam miecz i nie zawaham się go użyć.
    Czarna Wiola podniosła ręce do góry. Co miała zrobić? Była bezbronna. Czarny Wiesiek natychmiast stanął przed nią i zasłonił ją własnym ciałem. Wolał zginąć niż pozwolić zabić swoją ukochaną.
    – Zabij mnie, rycerzu. Pozwól Wioli odlecieć. Mamy dzieci. Kto je wychowa? Kto przyniesie kryształki rozsypanego przez Asię cukru? Kto umoczy nóżki w wylanej herbacie?
    – Zabiję ciebie i ją, a potem dam na pożarcie smokowi Jacusiowi – krzyczał rycerz Jan.

    Czarna Wiola omdlewała ze strachu. Czarny Wiesiek tracił nadzieję na ocalenie, widząc oblicze strasznego rycerza. To koniec! Mucha to nie osa. Może uciekać i nic więcej.
    Rycerz uniósł straszny miecz. Świat kręcił się dookoła. Kolory znikały. Wszędzie rozlewał się mrok.

    – Koniec! Wstawaj Asiu, obudź się, babcia stoi przed domem. Czeka na nas.
    – Mama, babcia, a gdzie Czarna Wiola i jej ukochany? – myślała przerażona Asia.
    Jakieś dwie muchy chodziły po szybie w samochodzie.
    – Żyją – pomyślała Asia. Pierwszy raz poczuła ulgę, widząc muchy.
    Od tego czasu Asia zmieniła swój stosunek do much. Przestała się ich bać.
    – Rycerz Jan pomógł – powiedział tata. – A nie mówiłem?

    O autorce
    Pani Celina Zubrycka – od lat nauczyciel języka polskiego w szkole podstawowej, od września też bibliotekarz. Od niedawna również zafascynowana bajkami terapeutycznymi. Prywatnie mama dziewiętnastoletniej Izabeli i siedmioletniego Ignacego. Po pracy zamiłowana w ogrodnictwie, florystyce i malarstwie. Zastanawia się niezmiennie, co jeszcze zrobić, żeby było piękniej.






    110 Głosy
    5

    TAGI
    bajki o muchach

    Share
    Facebook
    Pinterest
    Email
    Print
    PODOBNE BAJKI DLA DZIECI
    Bajka Zasypianka – Kot Mruczek ściga okruchy słońca
    Kłótnie rodzeństwa – bajka pomagajka
    Gdzie jest Tysio?
    24 komentarze

    N 2018-12-13 at 22:54

    6

    6

    Oceń!

    Gdy doszłam do połowy bajki, ucieszyłam się, że moje dziecko jest noworodkiem i nie rozumie jeszcze o czym czytam.
    Zbyt bezlitosna ta usypianka.
    Odpowiedz
    Anastazja 2018-10-03 at 21:21

    12

    2

    Oceń!

    Terapeutyczna bajka? Taka ilość negatywnych słów źle się odbija w głowie zwłaszcza dziecka o zwłaszcza usypiajacego
    Odpowiedz
    Beata 2018-07-24 at 22:56

    8

    1

    Oceń!

    Świetna bajka. Moi synowie w połowie czytania odpłyneli.?
    Odpowiedz
    Tata 4x 2018-04-16 at 21:20

    22

    4

    Oceń!

    “Zabawki żyją, kiedy na nie nie patrzysz, nie ma cię przy nich lub śpisz” – okłamujemy dzieci na każdym kroku, ale żądamy żeby mówiły prawdę. Mikołaj przynoszący prezenty, bocian przynoszący dzieci, to standardowe kłamstwa………ale jakie urocze prawda?
    Odpowiedz
    Szczypior 2018-07-02 at 21:34

    9

    4

    Oceń!

    Moja córka nigdy nie jest okłamywana. Wie że Mikołaj nie istnieje, że nie ma wróżki zębuszki itp.
    Mama Zosi i Ariana 2018-03-29 at 23:18

    18

    5

    Oceń!

    Świetna bajka! Rozśmieszyła nas przed snem. Dzieci zasypiały wręcz z uśmiechami na buziach!
    Odpowiedz
    Ojciec 15letniej Gabrysi 2018-03-09 at 23:53

    17

    6

    Oceń!

    Superoska bajka! Moja pietnastoletnia curcia się nie bała tylko przy puencie chciała dalej żartować
    Odpowiedz
    Elo 2018-03-05 at 20:47

    17

    2

    Oceń!

    Fajna bajka. Z morałem. Czego chcieć więcej?
    Odpowiedz
    Edzio 2018-02-25 at 01:57

    20

    4

    Oceń!

    Witam serdeczenie wszystkich czytelników bajek zasypiajek. Właśnie skończyłem czytać bajkę o Asi i muchach swojej 18 letniej dziewczynie ktora w połowie zaczela chrapac jak zajonc. Codziennie gdy wracam pijany A ona na mnie czeka z wałkiem w reku zdenerwowana ze nie było mnie w domu 15 minut zaczynam czytać bajkę zasypiajke i… nim sie obejrzę ona wtulona w ścianę spi spokojnie przykuta do kaloryfera. Kocham ja mocno i zawsze lubię wracac do bajek zasypiajek mimo że mam 68 lat, pozdrawiam
    Odpowiedz
    Anetka 2018-02-12 at 18:36

    14

    2

    Oceń!

    Super bajka mój 4letni synek magicznie usnal w połowie bajki dziękuje
    Odpowiedz
    Marzena 2018-01-16 at 13:44

    20

    4

    Oceń!

    Mój synek uwielbia ja ma 2.5 roku zasypia przy niej A jak zaczynam czytać inna to tylko muchy chce. Dla mnie fajna …
    Odpowiedz
    Wacław 2018-01-07 at 02:39

    11

    7

    Oceń!

    Moja 19-letnia córka jest zawiedziona. Nie lubi much bo przenoszą choroby. Pozdrawiam, Wacław Wacek
    Odpowiedz
    Celina 2018-01-01 at 21:28

    19

    8

    Oceń!

    Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, uwagi i oceny. Pisałam tę bajkę z myślą o tych, którzy boją się much. Pozdrawiam. Celina Zubrycka – autorka
    Odpowiedz
    Ala 2017-12-30 at 23:11

    15

    9

    Oceń!

    Nie podoba mi się ta bajka wcale. Bez sensu i za dużo zabijania. To nie jest usypianka, moja 6 letnia córka była rozczarowana
    Odpowiedz
    Pawel (bajki-zasypianki) 2017-12-31 at 00:31

    17

    5

    Oceń!

    Dziękuję za opinię Pani Alu! Nie wszystkie bajki, które Pani tutaj znajdzie to zasypianki. Są bajki z morałem, terapeutyczne, wiersze dla dzieci i bajki z różnych krain. Mam nadzieję, że wszystkie rodzaje znajdą swoich czytelników. Pozdrawiam!
    Martyna 2017-12-30 at 17:16

    9

    3

    Oceń!

    Super, ta bajka jest fajoska!!!!!!!ja się nie boję much ale mój tata, się brzydzi.poprostu przenoszą choroby, a ja tatę rozumiem.
    Odpowiedz
    nikola 2017-12-25 at 23:08

    9

    5

    Oceń!

    Śmieszna ta bajka
    Odpowiedz
    Czytajacy 2017-12-21 at 11:45

    15

    5

    Oceń!

    Za duzo ” zabijania ” nawet jesli chodzi o muchy. Nie uwazam by to wplywalo dobrze na dziecieca wyobraznie gdzie czesto wymawia sie to slowo.
    Odpowiedz
    Anastazja 2018-07-23 at 00:01

    3

    1

    Oceń!

    Dokładnie, mam takie samo zdanie.
    Mama Basia 2017-12-11 at 01:17

    16

    7

    Oceń!

    No rewelacja! Czytalam powoli, jak to usypianki i tak sobie myslalam, e w tej bajce nic z usypianki nie ma, ale… przy slowach “Asia usnela” uslyszalam delikatne pochrapywanie synka. Corka rez juz spala 🙂 Mnie bardzo rozbawila czarna para!
    Odpowiedz
    Peika 2017-12-05 at 20:31

    18

    4

    Oceń!

    Niestety średnio..trudno mi się czyta tę bajkę. Coś mi w niej nie gra. Choc idea świetna.
    Odpowiedz
    Tata 2017-12-02 at 21:50

    13

    6

    Oceń!

    A ja przeczytałem tą bajkę swojej 47 letniej córeczce i była nią zachwycona.
    Odpowiedz
    Anna 2017-11-28 at 21:30

    12

    2

    Oceń!

    Moja córka 3 letnia boi się tej pierwszej muchy i nawet nie chce żebym jej zaczęła czytać 🙁 szkoda bo bajka jest fajna
    Odpowiedz
    Bajkowy Tata 2017-11-27 at 20:30

    14

    2

    Oceń!

    Zabawna bajka 🙂
    Odpowiedz

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Save my name, email, and website in this browser for the next time I comment.

    Witam w zasypiankach
    książka dla dzieci
    Bajki

    Bajki do czytania75
    Bajki dla niemowląt27
    Bajki dla przedszkolaków51
    Bajki dla starszych dzieci35
    Bajki dla chłopców8
    Bajki dla dziewczynek13
    bajki terapeutyczne dla dzieci29
    bajki mp38
    wiersze dla dzieci5
    moczenie nocne6
    o Zasypiankach23
    polskie bajki23
    problemy ze snem13
    Super Strony6
    wychowanie dzieci26
    bajki z morałem12
    bajki online8
    różności20

    Linki

    bajki chomikuj
    Bajki czytane
    bajki Disneya
    Dentysta i dzieci
    łamańce językowe
    nieśmiałość u dzieci
    Przyjaciele zasypianek
    słuchowiska dla dzieci
    usypianki dla dzieci

    (c) Paweł Księżyk

    Teksty na stronach bajki-zasypianki.pl są mojego autorstwa. Zanim je skopiujesz - przeczytaj to!

    Spis bajek Bajki mp3 Bajki pomagajki bajki online Zabawy dla dzieci Super Strony Współpraca

    © 2017 Bajki Zasypianki
    WIĘCEJ HISTORII
    Wyprawa przez pustynię
    25
    Wszystkie wielbłądy miały już pakunki na grzbietach i karawana szykowała się do podróży przez pustynię. Nagle ktoś zawołał: - Poczekajcie na mnie! Jeszcze ja! To młody...
    Skąd się wzięła noc?
    21
    Tym razem na zasypiankach tradycyjna bajka ludowa z Brazylii. Przeczytaj skąd się wzięła noc! Dawno, dawno temu, na samym początku, na świecie nie było nocy....
    Bajki terapeutyczne – jak je tworzyć?
    27
    Bajki terapeutyczne mogą bardzo pomóc naszym szkrabom w pokonaniu dziecinnych strachów. Zobacz jak je tworzyć!
    Bajka o czterech smokach
    19
    Tym razem zapraszam na chińską bajkę ludową o smokach. Posłuchajcie skąd się wzięły najważniejsze rzeki Chin. Dawno, dawno temu, nie było żadnych rzek i...
  • anonim · 15.06.2019 13:02:51 · usuń ten komentarz!
  • Bzz, bzz, lecą, brzęczą, kręcą się. Oj, oj, gryzą! A fe! Asia wylała soczek na stół. Przyleciały
    Linki

    bajki chomikuj
    Bajki czytane
    bajki Disneya
    Dentysta i dzieci
    łamańce językowe
    nieśmiałość u dzieci
    Przyjaciele zasypianek
    słuchowiska dla dzieci
    usypianki dla dzieci
  • anonim · 15.06.2019 13:03:19 · usuń ten komentarz!
  • bajki mp38
    wiersze dla dzieci5
    moczenie nocne6
    o Zasypiankach23
    polskie bajki23
    problemy ze snem13
    Super Strony6
    wychowanie dzieci26
    bajki z morałem12
    bajki online8
    różności20
  • Dopisz swoją odpowiedź na forum. Możesz pisać anonimowo, nie musisz podawać swoich prawdziwych danych.
  • Imię lub pseudonim:
  • Nie wypełniaj jeśli chcesz wysłać odpowiedź anonimowo.
  • Twój e-mail:
  • Nie musisz go podawać, nie będzie publikowany.
  • Treść odpowiedzi: (dozwolone tagi to <b>pogrubienie</b> <i>pochylenie</i> <u>podkreślenie</u>)
  • Przed dodaniem odpowiedzi, sprawdź czy nie ma w niej błędu.
Copyright © 2007 - 2018 Praca do kitu |Kontakt|Bannery|RSS